Reklama

Pet Shop Boys "Hotspot": Poblask dyskotekowej kuli [RECENZJA]

Trylogie to nie tylko domena kina i literatury. W muzyce również mamy do czynienia z trzyczęściowymi dziełami stanowiącymi zamkniętą i integralną całość. Właśnie w taką formułę wpisuje się "Hotspot", który stanowi trzecią część płytowej trylogii, jaką Pet Shop Boys nagrał w latach 2013-2020.

Okładka płyty "Hotspot" grupy Pet Shop Boys

Dwa poprzednie albumy brytyjskiego duetu zostały ciepło przyjęte przez krytyków, jednak nie odniosły komercyjnego sukcesu. Obawiam się, że w przypadku "Hotspot" może być podobnie. Nagrywana głównie w Hansa Studio w Berlinie oraz zmiksowana w The Recors Plant w Los Angeles płyta ma spory potencjał artystyczny, jednak stoi w wyraźnej opozycji do tego, co obecnie dzieje się w światowych trendach.

Reklama

Kolejny problem z Pet Shop Boys jest taki, że nie są dzisiaj traktowani na poważnie przez przeciętnych słuchaczy. Przylgnęła do nich etykieta dziadków electro popu, których największe przeboje fajnie czasem puścić na imprezie, ale żeby słuchać, co nagrywają współcześnie to już nie bardzo. Tym większe może być zdziwienie wielu ludzi, kiedy odpalą sobie "Hotspot" i odkryją, że mają do czynienia z na wskroś współczesną, rewelacyjnie wyprodukowaną i po prostu czarującą muzyką.

Wokalista Neil Tennant oraz klawiszowiec Chris Lowe pomimo dojrzałego wieku wciąż mają w sobie ikrę i pomysłowość, co w połączeniu z wieloletnim doświadczaniem pracy w studiu daje rewelacyjne efekty. Generalnie "Hotspot" można podzielić na dwie, wymieszane ze sobą części. Na pierwszą z nich składają się electropopowe, szybkie i taneczne numery takie jak: "Will-o-the-wisp", "Monkey Bussines", "Happy People", czy nagrany wspólnie z Years & Years fantastyczny i porywający "Dreamland".

Do drugiej kategorii zaliczają się: "You Are the One", "Hoping for a Miracle" oraz "Burning the Heather", czyli nagrania, w których parkietowa przebojowość ustępuje miejsca wolniejszym tempom i melancholii. Całość wspierana jest znakomitymi, wciągającymi i różnorodnymi melodiami. Duet poczynią sobie odważnie również w warstwie tekstowej i nie usłyszymy tu prostych historii o miłości i różowych kucykach, ale poważne rozważania a tematy związane z kwestią migracji, równouprawnienia i innych newralgicznych spraw społecznych.

Bardzo ciężko wskazać jakieś minusy tego wydawnictwa. Każde brzmienie jest dopracowane do perfekcji, wokale idealnie wtapiają się syntetyczną muzyczną tkankę, w oddali zaś zawsze miga poblask dyskotekowej kuli, przy której można potańczyć, poprzytulać się i przede wszystkim przeżyć kilka niezapomnianych chwil.

Pet Shop Boys "Hotspot", Mystic Production

9/10

PS Pet Shop Boys wystąpią 24 maja w COS Torwar w Warszawie.

INTERIA.PL

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Pet Shop Boys | recenzja

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje