Reklama

Reklama

Nie zagłaskajcie Kumki na śmierć

Kumka Olik "Podobno nie ma już Francji", Universal

Lawina zachwytów nad drugim albumem kwartetu z Mogilna przysłoniła fakt, że "Podobno nie ma już Francji" to fragmentami płyta wtórna. Bywa, że do bólu.

Wzorowanie się na brytyjskim post-punku z przełomu lat 70. i 80. stało się już mocno passe, co również wychwyciła i polska gitarowa młodzież, między innymi chłopaki z Kumka Olik. Zespół nie zasłuchuje się już tylko w The Strokes czy Interpol, ale też w nowojorskich MGMT czy bardziej Vampire Weekend. Tak bardzo, że utwór "Indii" (ach, co za dwuznaczny tytuł) brzmi jak kompozycja będąca odpadem z odpadów z sesji do "Contry" (dla niewtajemniczonych - tytuł drugiej płyty Vampire Weekend). Gdybym był w Kumka Olik, to raczej nie zdecydowałbym się na umieszczenie tej kopio-kompozycji na płycie. Jeszcze słabiej, że następne dwie piosenki w kolejności (te zaśpiewy w "Zabierz mnie, zabierz mnie stąd" i ta walczykowatość w "Tylko czarny śnieg") to również wampiryczne wariacje.

Reklama

Nie oznacza to, że "Podobno nie ma już Francji" to materiał wyłącznie wtórny. Taki osąd byłby niesprawiedliwy. Weźmy na przykład utwór tytułowy, który jest naprawdę świetną, popową piosenką. Wyspiarskie trąbki, ulotna retropopowa tęsknota i przede wszystkim przebojowy potencjał i to niekoniecznie tylko dla indierockowej młodzieży. Smithsowską ulotnością ujmują "Pociągi", a lekką transowością hipnotyzuje "Odjeżdżam". Jak widać, można inaczej niż Vampire Weekend. Z efektami.

Nie sposób też nie zauważyć znaczącego postępu w stosunku do delikatnie przereklamowanej "Jedynki". Ale w momencie premiery debiutu Kumka Olik w Polsce łykano wszystko, co podpadało pod slogan indie. Nawet Out Of Tune. "Podobno nie ma już Francji" od debiutu Kumka Olik dzieli przepaść, zarówno pod względem kompozytorskim, jak i aranżacyjnym. Plus dla zespołu.

Trawestując słowa utworu "Jak mnie kochasz, to mnie puść", apeluję do wszystkich, którym dobro chłopaków z Mogilna leży na sercu: Jak ich kochacie, to nie zagłaskajcie Kumki Olik na śmierć. Raczej dopingujcie do wypracowania własnego stylu, bo widać, że zespół ma szerokie horyzonty muzyczne, jest niespokojny artystycznie i kieruje ucho w stronę świeżych muzycznych trendów. Może na trzeciej płycie przyjdzie czas, by je wyznaczać?

6/10

Czytaj recenzje płytowe na stronach INTERIA.PL!

INTERIA.PL

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: nie żyje | Kumka Olik | Podobno nie ma już Francji | Nie

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama