Reklama

Reklama

Lorde "Solar Power": Chodźmy na plażę [RECENZJA]

Lorde stawia kolejny krok ku dojrzałości. Jasne, nie była nigdy specjalnie rozkrzyczana i nie oskarżyłoby się jej o nadpobudliwość. Jednak to, co przyciąga do "Solar Power" to poczucie ukojenia, jaki daje ta płyta, mimo trudnych tematów, które miejscami porusza oraz taka niezwykła... zwyczajność?

Lorde na okładce płyty "Solar Power"

Jakie największe zmiany przeszła twórczość Lorde przy okazji "Solar Power"? Przede wszystkim jej najnowsza płyta zbudowana jest z oszczędnych kompozycji, w których na próżno szukać szaleństw, szybkich temp. Co jednak szczególnie jest tu zastanawiające to rezygnacja z wyrazistych akcentów elektronicznych, które do tej pory tak chętnie towarzyszyły artystce. "Solar Power" to płyta na wskroś organiczna, na której słyszymy dużo brzdękającej w tle z wolna gitary akustycznej, czasem wymienianej z ukulele.

Nie oznacza to, że na albumie brakuje momentów przebojowych. Choć może taka nomenklatura dla niektórych będzie lekką przesadą. Jednak konia z rzędem temu, kto odpędzi się od wyśpiewanego na wyższych rejestrach refrenu vintage'owej, matowej w brzmieniu "Californii". Albo da się uwolnić od świetnego "Stoned at the Nail Station".

Reklama

"Secrets from a Girl (Who's Seen it All)" z tym specyficznym brzmieniem perkusji wybijanej pomiędzy gitarowymi akordami może kojarzyć się z popem panującym na listach przebojów na przełomie lat 90. XX wieku i początku XXI wieku. Kończące płytę "Oceanic Feeling" ma w sobie vibe przywołujący na myśl debiut francuskiego Air. Najczęściej jednak płyta romansuje z klimatami drugiej połowy lat sześćdziesiątych: zarówno tymi mocno naznaczonymi kalifornijskim słońcem, jak i skrytymi w ciemnych uliczkach, chowającymi środki psychoaktywne pod językiem.

Ten kontrast doskonale słychać w "Fallen Fruit", który to utwór po klarownym i jasnym początku, ulega w połowie totalnemu załamaniu, a osiągnięty wówczas efekt służy za fundament drugiej połowy piosenki. I doskonale to współgra z tekstem, który traktuje o upadku raju, jakim mogły się cieszyć poprzednie pokolenia, zostawiając obecną generację z konsekwencjami kryzysu klimatycznego. "Jak mogę kochać to, co wiem, że stracę?" pyta rozpaczliwie w pewnym momencie Lorde.

Tak, to płyta, gdzie dużo mówi się o strachu, o zmaganiach z lękami zarówno spowodowanymi życiem wewnętrznym, jak i zewnętrznymi czynnikami, które malują przyszłość w ciemnych barwach. Przy czym Lorde przy okazji daje jasny przekaz: jest późno, to walka skazana na przegraną i nie warto odpuszczać, ale może też czasami należy wrzucić na luz i po prostu cieszyć się życiem?

"Zapomnij o wszystkich łzach, które wypłakałaś/eś" zachęca w tytułowym utworze, bo ile można żyć w stresie, skoro... no, właśnie... i tak czeka nas marny koniec? W pogodzeniu się z tym stanem i z samą sobą artystka stara się znaleźć nową siłę. W ostatnim utworze śpiewa zresztą "Wiśniowo-czarna szminka zbiera kurz w szufladzie/Już jej nie potrzebuję, bo mam moc/Po prostu musiałam oddychać i się dostroić".

I za warstwę tekstową "Solar Power" należy zdecydowanie chwalić. Takie zgrabne, podszyte ironią obrazy jak "Nastoletni milionerzy śniący koszmary od fleszy" oraz "Supermodelki tańczące wokół grobowców faraonów" w rozpoczynającym album "The Path" wbijają do głowy na długo i prowadzą do ciekawych diagnoz co do kondycji cywilizacji XXI wieku. A przy okazji są świadectwem plastyczności, jaką wykazuje się wyobraźnia autorki. Ambicje tekstowe autorki szczególnie uwidaczniają się przy "Mood Ring" - piosenki od strony muzycznej przepełnionej naiwnością popu wczesnych lat dwutysięcznych, a traktującą w sposób prześmiewczy o próbach uzyskiwania równowagi w świecie poprzez pseudoduchowe praktyki jak palenie szałwii czy oczyszczanie kryształów.

Po tym opisie "Solar Power" z pewnością nie będzie wam wydawać się pozycją efektowną. To przepełniona subtelnością płyta, która, jeżeli urzeka, to w sposób wyjątkowo mało inwazyjny. Przy rozbuchaniu współczesnego popu, nagranie takiego albumu przez szeroko rozpoznawalną wokalistkę to, jakby nie patrzeć, ogromna sztuka. A jeżeli daliście się nabrać na pupę z okładki i myślicie, że o to w tym wszystkim chodzi, to bardzo wam współczuję.

Lorde "Solar Power", Universal Music Polska

8/10

INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: Lorde | recenzja

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje