Reklama

To będą najgłośniejsze debiuty 2012 roku?

Jak na początku każdego kalendarzowego roku media wskazują na najgłośniejszych debiutantów i prognozują, która z nowych twarzy najmocniej wstrząśnie show-biznesem. Przyjrzyjmy się wykonawcom, którzy najczęściej pojawiają się w zestawieniach-proroctwach na 2012 rok.

Na szczycie najgłośniejszej z list prognozujących najwybitniejsze muzyczne debiuty, czyli w dorocznym zestawieniu stacji BBC "Sound Of 2012", znalazł się brytyjski wokalista Michael Kiwanuka.

Reklama

Rodzice 24-letniego muzyka pochodzą z Ugandy, z której musieli uciekać przed reżimem Idi Amina. Nic zatem dziwnego, że w piosenkach Michaela Kiwanuka słychać tęsknotę charakterystyczną dla muzyków z Czarnego Lądu.

Poza tym w muzyce piosenkarza słychać bluesowo-soulowe zadumę czy folkowe ciepło.

Wokalista zaczynał karierę jako gitarzysta sesyjny, by później - już pracując na własny rachunek - rozgrzewać publiczność przed koncertami samej Adele. Debiutancki album Michaela Kiwanuka ukaże się pod koniec marca, a promująca wydawnictwo trasa koncertowa wokalisty po Wielkiej Brytanii została wyprzedana.

I pomyśleć, że piosenki, które trafia na płytę, były pisane przez nieśmiałego i niewierzącego we własny talent Londyńczyka z myślą o innych wykonawcach...

Zobacz klip Michaela Kiwanuka do "Home Again":


O pochodzącej z nowojorskiego Harlemu Azealii Banks zrobiło się głośno już kilka miesięcy temu, gdy 21-letnia raperka została uznana przez magazyn "NME" najbardziej "cool" osobowością muzycznego show-biznesu. Azealia trafiła również na wspomniane zestawienie BBC "Sound Of 2012" (miejsce 3.), choć tak do końca debiutantką nie jest, bo jeszcze jako Miss Bank$ nagrała w 2009 roku album "Gimme A Chance".

Pseudonim nie przyniósł jednak szczęścia młodej raperce, bo podpisana z labelem XL Recordings umowa została zerwana, a prace nad kolejnym albumem przerwane. Azealia postanowiła przenieść się do Montrealu, gdzie zaczęła pracować nad kolejny utworami, które prezentowała w serwisie You Tube. Ze znakomitym skutkiem, bo nowa wersja "Slow Hands" Interpol czy autorski singel "212" przyniósł jej ogromny rozgłos. Obecnie 21-latka nagrywa solową płytę z pomocą producenta Paula Epwortha, który odpowiedzialny jest za mega bestsellerowe "21" Adele.

Zobacz klip Azealii Banks do "212":


Kręte są ścieżki muzycznego show-biznesu, czego najlepszym przykładem jest niejaki Sonny John Moore, lepiej znany jako Skrillex. Zaczynał w reprezentującej scenę emo formacji From First to Last, by stać się najgłośniejszym (niekoniecznie w pozytywnym znaczeniu tego słowa) nazwiskiem wśród wschodzących gwiazd mainstreamowego dubstepu i wypolerować ten gatunek pod listy przebojów, w między czasie "robiąc" nu-metalowym dinozaurom z Korn ultra basowy album ("The Path Of Totality") i remiksując piosenki Lady Gagi czy Bruno Marsa. O ile obecność DJ-a i producenta w zestawieniu BBC "Sound of 2012" wielkim zaskoczeniem nie jest, to już nominacja do aż pięciu nagród Grammy (m.in. w kategorii "najlepszy debiutant") jeszcze przed wydaniem długogrającego debiutu, zdumiewa!

A propos debiutanckiej płyty Skrillexa... To chyba najbardziej tajemnicza płyta 2012 roku! Ani umierający z ciekawości fani, ani żądni informacji dziennikarze nie potrafią wyciągnąć od Kalifornijczyka żadnych szczegółów na temat albumu. Wiadomo jedynie, że na płycie znajdzie się utwór "Voltage". Nie wiadomo natomiast, czy płyta się w ogóle ukaże...

Posłuchaj "Volatage" Skrillexa:


24-letni Frank Ocean to najbardziej niezwykły członek najbardziej ekscentrycznego hiphopowego składu na świecie, jakim bez wątpienia w tym momencie jest Odd Future. Z tego powodu, że wokalista porusza się w zupełnie innych ramach stylistycznych, niż jego koleżanka i koledzy z grupy, często brany jest za faceta wynajętego jedynie do śpiewania słodko-gorzkich refrenów w rapowych numerach. Rzeczywiście, Frank Ocean jest "wynajmowany", ale nie przez Odd Future, a do pisania przebojów dla największych gwiazd muzyki pop: Beyonce, Justina Biebera czy Johna Legenda.

Wokalista ma już na koncie album, ale nie jest to autorska płyta, a jedynie mixtape zatytułowany "Nostalgia. Ultra". Wrzucona bez większego rozgłosu do internetu płyta zainteresowała nie tylko opiniotwórczy, specjalizujący się w muzyce alternatywnej serwis Pitchfork, ale też m.in. Jaya-Z i Kanye Westa, którzy błyskawicznie zaprosili młodziana do współpracy przy albumie "Watch The Throne". Można być pewnym, że solowa i autorska płyta artysta odniesie nie mniejszy sukces. Dowodem na to jest popularność w internecie dwóch singli "Novocane" i "Swim Good".

Zobacz klip Franka Ocean do "Swim Good":


Na koniec z premedytacją zostawiliśmy sobie zdecydowanie najgłośniejsze nazwisko wśród ewentualnych objawień 2012 roku. Lana Del Ray (naprawdę Lizzy Grant) już w 2011 roku stała się gwiazdą, a to za sprawą przeboju "Video Games" (milionowa oglądalność w serwisie YouTube), ale też wyjątkowej urody (wyraziste usta piosenkarki szybko sprowokowały dyskusję, czy aby na pewno są prawdziwe).

Wraz z popularnością i poklaskiem, na bez wątpienia bardzo uzdolnioną 25-latkę spadły też głosy krytyki. Kwestionowanie autentyczności wokalistki (która nagrywała płyty pod własnym nazwiskiem i nie jest 100-procentową debiutantką) i wytykanie ojca-milionera można zbyć ziewnięciem, ale już katastrofalny występ przed oczami milionów telewidzów w "Saturday Night Live" to wyraźny znak ostrzegawczy nie tylko dla piosenkarki, ale dla wszystkich debiutantów, którzy zbyt szybko uwierzyli w swoje siły. Którzy z nich przetrwają pierwszy rok w muzycznych show-biznesie przekonamy się już za kilkanaście miesięcy. Dodajmy, że debiutancka płyta Lany, zatytułowana "Born To Die", ukaże się 27 stycznia.

Zobacz klip Lany Del Ray do "Video Games":

INTERIA.PL

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: 2012 | Debiutanci | Lana Del Rey

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje