Reklama

"Ojciec chrzestny" soulu nie żyje

Amerykański piosenkarz i kompozytor James Brown, uważany za prekursora muzyki rhythm and blues i funky, nazywany "ojcem chrzestnym" soulu, zmarł w poniedziałek w Atlancie. Miał 73 lata.

Jak poinformował agent muzyka Frank Copsidas, w niedzielę Browna z objawami zapalenia płuc przewieziono do szpitala Emory Crawford Long. Lekarze stwierdzili zgon nad ranem czasu polskiego, jednak wciąż nie wiadomo, jaka była jego dokładna przyczyna.

Reklama

James Brown należał do wyjątkowo płodnych i najbardziej rozpoznawalnych wykonawców muzyki popularnej. Nagrał ponad 50 płyt, wydał 119 singli. W ciągu długiej kariery, trwającej od końca lat pięćdziesiątych, wydawał średnio po cztery albumy rocznie, a w rekordowym 1969 roku skomponował ich aż dziewięć.

Jego muzyka oparta była na rozbudowanej sekcji rytmicznej i dętej, charakteryzowała się wielką żywiołowością i była wsparta mocnym, ekspresyjnym głosem.

To właśnie Brown, określany mianem "Mister Dynamit", wprowadził do muzyki pojęcie "funk". Jego przebój "Say it Loud (I'm Black and I'm Proud)" stał się hymnem walki o równość społeczną czarnoskórej ludności w Ameryce lat 60. XX wieku.

Karierę artysty przerwały kłopoty finansowe i prawne, które doprowadziły do kontrowersyjnego procesu o nadużycia podatkowe i jego uwięzienia. W końcu lat dziewięćdziesiątych Brown powrócił na scenę, ale nie udało mu się już odzyskać dawnej popularności.

Najbardziej znane utwory to m.in. "I Got You (I Feel Good)" i "(Get Up I Feel Like Being a) Sex Machine".

INTERIA.PL/PAP

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Ojców | and | muzyka | ojciec | chrzestny | brown | James Brown | Nie | nie żyje

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje