Reklama

Córeczka tatusia, blond wamp i ogrodniczka

Zaczęła od "Dzieci w Ameryce", potem "Tańczyła w ciemnościach", robiła "Kolejny krok (bliżej ciebie)", a niedawno odkryła, jak wygląda "Prawdziwe życie". Nazywana we Francji "Brigitte Bardot rocka", angielska wokalistka Kim Wilde skończyła właśnie 50 lat.

Polacy pamiętają blondwłosą wokalistkę z występu na festiwalu w Sopocie, w 1988 roku, i dwadzieścia lat później, kiedy towarzyszyły jej inne gwiazdy kiczu: Sabrina, Shakin' Stevens, Limahl i Kajagoogoo czy Thomas Anders z Modern Talking.

Reklama

Furorę zrobił jednak występ Kim Wilde właśnie sprzed dwóch dekad. Na scenie Opery Leśnej, podczas wykonywania przeboju "Cambodia", pojawiło się dwóch dżentelmenów, którzy chcieli koniecznie wręczyć swojej idolce kwiaty i przekazać wyrazy uznania. Tytuł filmiku nie pozostawia wątpliwości: "Dwa głupki i Kim Wilde".

Wąsaty pan w różowej koszuli i kamizelce ruszył w tany, obok w białych skarpetkach pląsał jego młodszy kolega, a na twarzy wokalistki zaciekawienie mieszało się z zażenowaniem.

Zobaczcie koniecznie:

Obsypana kwiatami Kim zażartowała, że mogłaby otworzyć kwiaciarnię. Dekadę później okazało się, że z kwiatami wokalistka będzie mieć jeszcze dużo wspólnego. Ale o tym nieco później...

Z pomocą rodziny

Kariera farbowanej blondynki (w rzeczywistości ma ciemne włosy) na dobre rozpoczęła się wraz z wydaniem debiutanckiego single "Kids In America". Kompozycja napisana dla Kim przez jej brata Ricky'ego Wilde'a (początkowo śpiewała u niego w chórkach) i ojca Marty'ego Wilde'a (gwiazdor rockandrolla z przełomu lat 50. i 60.) stała się klasykiem nurtu new wave i największym sukcesem w ojczyźnie. Do 2. miejsca na liście singli pięć lat później dotarła także przeróbka przeboju The Supremes - "You Keep Me Hangin' On".

Zobacz teledysk "Kids In America":

"Kids In America" doczekało się kilkunastu coverów, a wśród wykonawców, którzy wzięli piosenkę na warsztat, znaleźli się m.in. gwiazda grunge Nirvana, girls band Atomic Kitten, prześmiewcy z Bloodhound Gang, taneczna Cascada, punkowcy z Toy Dolls i Pennywise oraz ulubieńcy nastolatków z Jonas Brothers (ze zmodyfikowanym tekstem i tytułem "Kids Of The Future").

Album zatytułowany po prostu "Kim Wilde" przyniósł jeszcze kolejne dobrze przyjęte single "Chequered Love" i "Water On Glass". Muzycznie była to mieszanka new wave i rocka z elementami reggae. Niektórzy krytycy w Kim Wilde widzieli odpowiedź na Blondie - grupę z drugiej strony Atlantyku dowodzoną przez inną blondwłosą wokalistkę, Debbie Harry.

Sukces debiutu szybko próbował zdyskontować album "Select" (1982) z kolejnymi przebojami: "View From A Bridge" i "Cambodia" (to właśnie przy tym utworze tańczył później wąsaty duet w Sopocie). W miejsce new wave mieliśmy następnie jej pierwszy zwrot w kierunku synth popu z udziałem syntezatorów i elektroniki.

Na horyzoncie zaczynały się jednak pojawiać pierwsze czarne chmury, a media, oprócz spekulowania o domniemanym romansie Kim Wilde z Simonem Le Bonem z Duran Duran (to jedynie przyjaźń - komentowała Wilde), zaczęły pisać, że jej 15 minut sławy właśnie mija. I faktycznie - trzecia płyta "Catch As Catch Can" zaliczyła komercyjną wpadkę.

Amerykański sen

"Żeby być gwiazdą popu, potrzebujesz coś więcej niż tylko dobrego głosu" - mówiła po latach Kim Wilde. Dlatego w połowie lat 80. zobaczyliśmy nową Kim - już nie grzeczną córeczkę tatusia, lecz drapieżnego wampa.

Przyszedł czas na "kolejny krok", którym okazała się płyta "Another Step" (1986). Znalazły się na niej m.in. piosenka "Schoolgirl" (inspiracją była katastrofa elektrowni w Czarnobylu), a przede wszystkim przeróbka przeboju z lat 60. "You Keep Me Hangin' On", dzięki której wokalistka odniosła swój największy sukces za Oceanem (1. miejsca w USA i Kanadzie). Kim Wilde była pierwszą brytyjską wokalistką, która dotarła na szczyt amerykańskiej listy i utrzymała ten rekord przez kolejnych 20 lat.

Zobacz teledysk do "You Keep Me Hangin' On":

Wydawało się, że podbicie Ameryki jest na wyciągnięcie ręki. Czegoś jednak w ostatecznym rachunku zabrakło: "Nie wiem, czy miałam kiedykolwiek tyle ambicji, by osiągnąć ten sam poziom sławy, co Madonna. Nigdy w sumie tego nie pragnęłam" - przyznała później Kim.

Bo we mnie jest seks

Trochę u Królowej Popu jednak podpatrzyła. Nie od dziś wiadomo, że nic nie pomaga tak, jak skandal. Kilka brytyjskich stacji telewizyjnych zatrzęsło się z oburzenia, kiedy pojawił się teledysk do singla "Say You Really Want Me". Na wokalistkę spadły gromy, że demoralizuje dzieci scenami seksu zbiorowego z nieznajomymi.

"Seks się sprzedaje zawsze, a jeśli jeszcze jesteś nazywana symbolem seksu, sukces murowany" - komentowała. Przy innej okazji dodała: "Wierzę, że seksapil kobiety to największa siła na świecie. Za pomocą moich strojów pokazuję, kim naprawdę jestem".

Zobacz teledysk do "Say You Really Want Me":

Nie wszyscy pamiętają, że Kim Wilde ma na swoim koncie także występy u boku Króla Popu. Michael Jackson zaprosił ją na koncerty podczas europejskiej części trasy "Bad Tour" (1988). Wokalistka jednak tylko raz osobiście spotkała się z Jacksonem.

Jej zdaniem, sprawiał wrażenie, jakby żył w swoim świecie. W trakcie trasy ukazała się płyta "Close" - największy komercyjny sukces Wilde, bardzo dobrze oceniany także przez krytyków. Single "You Came", "Never Trust A Stranger" i "Four Letter World" trafiły do top 10 na brytyjskiej liście. To był jednak łabędzi śpiew, bo w przedsionku do sławy czekały już kolejne gwiazdy, a świat zaczął zwracać się ku rockowemu graniu - za moment wybuchnąć miał grunge.

W majtkach i butach na koturnie

Porażka płyty "Love Moves" (1990) nałożyła się na kłopoty osobiste; po rozpadzie związku z Calvinem Hayesem przeszła załamanie nerwowe. Z depresji wyciągnęła ją przeprowadzka do posiadłości w Hertfordshire, gdzie zajęła się ogrodnictwem. Prace w ogrodzie wkrótce stały się jej drugą wielką pasją. "Nie traktuję siebie poważnie. Czasem idę popracować w ogrodzie w samych majtkach i w butach na koturnie" - śmiała się Kim.

Próby powrotu na scenę w latach 90. były odgrzewaniem kotletów (składanka z największymi przebojami) lub przeszły kompletnie niezauważone (album "Now & Forever" zawierał muzykę w stylu dance i soul). Wilde skupiła się na swoim życiu osobistym (ślub z aktorem Halem Fowlerem, wkrótce pojawiła się dwójka dzieci) i projektowaniem ogrodów - jako ekspertka trafiła do telewizji, prowadząc programy "Better Gardens" i "Garden Invaders". Wokalistka trafiła także do Księgi Rekordów Guinessa za przeszczepienie największego drzewa świata.

Na początku XXI wieku zaczęto odkopywać klasyczne brzmienia lat 80., kiedy dorosły ówczesne nastolatki. Na fali nostalgii zorganizowano trasę "Here And Now Tour" z udziałem m.in. Kim Wilde, Paula Younga i Carol Decker z grupy T'Pau. Bohaterka naszego tekstu zaczęła także pojawiać się w studiu, nagrywając piosenki "Loved", "Born To Be Wild" (przeróbka rockowego przeboju grupy Steppenwolf) i "Anyplace Anywhere Anytime" (duet z niemiecką wokalistką Neną).

Zobacz teledysk do "Born To Be Wild" w dyskotekowej wersji Kim Wilde:


"Nigdy nie mów nigdy"

Skupiona na ogrodnictwie i rodzinie Kim Wilde ponoć wielokrotnie podkreślała, że przygoda z muzyką to rozdział zamknięty. Już James Bond podkreślał "Nigdy nie mów nigdy" i to właśnie taki tytuł - "Never Say Never" - otrzymała wydana w 2006 roku płyta z premierowymi piosenkami Kim Wilde. Do promocji wybrano jednak "You Came 2006", nową wersję przeboju z 1988 roku.

Zobacz teledysk do "You Came 2006":

Wokalistka coraz chętniej zaczęła przyjeżdżać do Polski, choć pierwszej wizyty w Sopocie nie wspomina jednak najlepiej. Dzięki popularności muzyki sprzed dwóch dekad wystąpiła z innymi gwiazdami lat 80. - ponownie na festiwalu w Sopocie (2008) i na dwóch koncertach pod hasłem Ejtis Szoł (Bydgoszcz, Wrocław - 2009). W sierpniu 2010 roku ukazała się ostatnia płyta Wilde - "Come Out And Play".

Choć dziś raczej jej piosenki przyjmowane są z pobłażliwością i uśmiechem na ustach, nie zapominajmy, że to Kim w latach 80. królowała na listach w Wielkiej Brytanii - w Top 40 umieściła rekordową liczbę 17 singli.

"Moje życie jest pełne niespodzianek, tak że nic już mnie nie zaskoczy. Jestem wielką szczęściarą, zawsze to wiedziałam" - podkreśla 50-letnia Kim Wilde.

Michał Boroń

INTERIA.PL

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: W.E. | 50+ | Życie | wokalistka | kim | jak wygląda | blond | córeczka tatusia | Kim Wilde | Kim Smith

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje