Reklama

Wojtek Szumański wystąpił w Krakowie: Wciąż bolą mnie dłonie od klaskania [RELACJA]

Wojtek Szumański wystąpił w Krakowie /Aleksandra Zdeb /materiały promocyjne

Może nazwisko Wojtka Szumańskiego w pierwszej chwili niewiele wam (jeszcze!) mówi, ale jestem pewny, że słyszeliście już chociaż jedną z jego piosenek. Ktoś mu w końcu nabił te miliony wyświetleń na YouTube, no nie? 21 października Wojtek wystąpił ze swoim zespole w krakowskim Klubie Spotkań Poczta Główna, a od oklasków wciąż bolą mnie dłonie.

Legendarną "Balladę o cyckach" odpalaliście pewnie podczas niejednej imprezy, ale umówmy się... Wojtek Szumański to nie tylko ten jeden viralowy hicior, ale cały arsenał chwytliwych i melodyjnych pieśni. Daję słowo: od otwierającej wieczór "Zrzędy", po cycaty przebój i zagrane drugi raz na bis "Bez twoich wad", nie było piosenki, podczas której publiczność nie śpiewała razem z wokalistą czy klaskała do rytmu. Ok, podczas "Idź sobie już" nie klaskała, ale to wina Wojtka, który poprosił wszystkich o wyjęcie telefonów, włączenie latarek i uniesienie ich wysoko w górę.

Reklama

Wojtek Szumański zapowiada płytę i koncerty. Posłuchaj piosenki "Widelec (Nie mam nic)"!

Sprawca zamieszania sprawdza się też jako frontman i wodzirej. Niby widać było w nim pewną nieśmiałość i lekkie zakłopotanie kiedy zobaczył, ile osób przyszło na jego koncert. Z drugiej jednak strony, potrafił nawiązywać ze zgromadzonymi pod sceną słuchaczami interakcję i utrzymać ich uwagę przez cały swój występ. Ale w końcu grał u siebie. To właśnie mieszkańcom swojego miasta zadedykował "Kto by pomyślał", a że koncert odbywał się w pobliżu krakowskiego rynku, wszystko się zgadzało.

Ale wystarczy tych komplementów dla Wojtka, sam ze swoją gitarą i ukulele takiego wrażenia by nie zrobił. Na scenie towarzyszyła mu Werosława (wokal, klawisze, skrzypce), Krzysztof Pala (wiolonczela), Piotr Grząślewicz (bas, banjo, buzuki) i Wojtek Świtalski (bębny). Ze ceny emanowała energia, uśmiech i miłość do muzyki! Muzycy wrzucili do jednego gara akustyczny pop, folk, country, piosenkę poetycką, aktorską, a nawet rocka i przez cały koncert mieszali, aż miło. Nie słucham podobnej muzyki codziennie, a krajowi eksperci od dźwięków wyrafinowanych i awangardowych może kręciliby noskiem, że to tylko jakieś potupajki, ale cholera jasna... Dawno nie byłem na tak przyjemnym koncercie!

Muszę wspomnieć o Werosławie - jej dwugłosy z Wojtkiem brzmią fantastycznie, a podczas zaprezentowanego przez nią przedpremierowo utworu "Choć nie mam pól" (Weronika, proszę to szybciutko nagrywać, a wy wypatrujcie tej piosenki!) można było odlecieć kilka centymetrów ponad podłogę. Wojtek, zabroń jej to grać, bo ci dziewczyna show kradnie!

Wojtek Szumański z singlem "Zagrajmy w twoją grę". "Dresiarze, Polonez i Michał Wiśniewski"

Nie powiem wam, ile zespół zagrał dokładnie piosenek, ani ile minut trwał występ - wyłączyłem się totalnie, podśpiewywałem wraz z tłumem i po prostu dobrze bawiłem. Bo trudno nie bawić się przy takich numerach jak "Zegarek", wspomniane już "Bez Twoich wad", "I feel train to you", "Siódemka" i wyproszona przez fanów (w tym autora relacji) pieśń o biuście. Po ciężkim tygodniu, nie spodziewałem się, że dostanę aż takiego zastrzyku energii. Pędźcie na kolejne koncerty Wojtka, koniecznie!

Na koniec jeszcze tylko słowo o wyjątkowej akcji, jaką Wojtek Szumański przygotował wraz z wspierającą profilaktykę raka piersi Federacją Amazonek. Po koncercie można było nabyć koszulki i przypinki z charakterystyczną grafiką towarzyszącą "Balladzie o cyckach". Część dochodów zostanie przekazana organizacji. Nawet piosenka-żart może być zachętą do robienia dobrych rzeczy. Brawo!

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama