Reklama

Reklama

Melovin o Eurowizji: Dwa razy do tej samej rzeki się nie wchodzi

16 lipca w Warszawie odbędzie się Polish Eurovision Party, podczas którego wystąpią wykonawcy związani z Konkursem Piosenki Eurowizji. Przed tym wydarzeniem Interia rozmawiała z Melovinem, który reprezentował Ukrainę na Eurowizji 2018 w Lizbonie.

16 lipca w Warszawie odbędzie się Polish Eurovision Party, podczas którego wystąpią wykonawcy związani z Konkursem Piosenki Eurowizji. Przed tym wydarzeniem Interia rozmawiała z Melovinem, który reprezentował Ukrainę na Eurowizji 2018 w Lizbonie.
Melovin podczas Eurowizji 2018 /AP Photo/Armando Franca /East News

Polish Eurovision Party to pierwsza taka inicjatywa w naszym kraju i ogólnie w Europie Środkowo-Wschodniej. Organizatorzy zapowiadają ponad 20 wykonawców z różnych krajów.

16 lipca w Centrum Rozrywki Hulakula w Warszawie wystąpią m.in. uczestnicy tegorocznej Eurowizji (Vladana - Czarnogóra, Mia Dimsic - Chorwacja, Rosa Linn - Armenia, Andrea - Macedonia Północna), a także Poli Genova z Bułgarii (2011 i 2016), Slavko Kalezić z Czarnogóry (2017), Suzy z Portugalii (2014), Rasmussen z Danii (2018), Aisel z Azerbejdżanu (2018), szwedzki wokalista Lukas Meijer, który u boku Gromee'ego reprezentował Polskę w 2018.

Reklama

Na scenie pojawi się także Melovin, przedstawiciel Ukrainy z 2018 (konkurs odbył się wówczas w Lizbonie).

- Bardzo mi miło, że jestem w Polsce, Polska jest piękna, uwielbiam Polskę. Wasz kraj jest unikalny i bardzo różni się od reszty państw europejskich. Natomiast jeśli chodzi o to jak rozwijała się moja kariera - zaczęło się od zwycięstwa w programie "X-Faktor" [ukraińska wersja show "The X-Factor"], potem przyszła Eurowizja. Chociaż pierwsza próba nie była bardzo udana - opowiada 25-letni wokalista w rozmowie z Interią.

Szerszą popularność zdobył w 2015 r., gdy został laureatem "X-Faktora" (w finale wystąpił m.in. z Jamalą, zwyciężczynią Eurowizji 2016). W 2017 r. próbował swoich sił w ukraińskich preselekcjach do Eurowizji z piosenką "Wonder", ale zajął wówczas trzecie miejsce.

Druga próba zakończyła się pełnym powodzeniem - w 2018 r. został wybrany reprezentantem Ukrainy z utworem "Under the Ladder". Melovin wywalczył wtedy awans do finału, zajmując tam 17. miejsce (Gromee i Lukas Meijer odpadli wtedy w półfinale).

- Jeszcze raz na Eurowizję absolutnie nie chcę, to po pierwsze. Lepiej, jeśli uda mi się wystąpić na konkursie jako gość. Wydaje mi się, że dwa razy do tej samej rzeki się nie wchodzi, żeby nie było tak, że najpierw zajmujesz drugie miejsce, a następnego roku pojechałeś i masz czwarte czy dziesiąte - podkreśla Melovin.

Po wybuchu wojny z Rosją wokalista tak jak wielu jego rodaków zaangażował się w akcję pomocy.

- Na początku wojny było mi bardzo ciężko - jak wszystkim Ukraińcom. Ale od razu zaczęliśmy działać - zrobiliśmy koordynacyjne centrum pomocy Ukraińcom - pomocy uchodźcom - kupowaliśmy kamery termowizyjne, kamizelki kuloodporne i inne, przydatne rzecze. Aby nie zwariować, trzeba było pracować.

Przypomnijmy, że laureatem tegorocznej Eurowizji w Turynie została ukraińska grupa Kalush Orchestra z piosenką "Stefania".

- Bardzo się cieszę ze zwycięstwa Ukrainy na Eurowizji. Naprawdę potrzebowaliśmy tego triumfu jako takie minimum dla lepszego samopoczucia mentalnego Ukraińców, by zrozumieć, że nie stoimy w miejscu, że się rozwijamy i zwyciężamy. Każda taka wygrana wzrusza i znacząco podnosi na duchu. Więc Kalush Orchestra - szacunek dla was! - cieszy się Melovin.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL