Reklama

Kuriozalne żądanie Morrisseya

Brytyjski wokalista Morrissey zażądał od szefów hali Staples Center, by podczas jego koncertu, który odbędzie się 1 marca, nie były sprzedawane potrawy mięsne.

Morrissey znany jest ze swojego weganizmu; wokalista od lat przekonuje, że zabijanie zwierząt to morderstwo takie samo jak zabijanie ludzi.

Reklama

W związku z radykalnymi bądź co bądź przekonaniami Morrisseya doszło do nieporozumienia. Artysta zażyczył sobie, by Staples Center (mieszcząca się Los Angeles), była "wolna od mięsa" na czas jego występu.

Organizatorzy dołożyli więc starań, by zakulisowy catering był oparty na diecie wegańskiej. Tymczasem - jak się okazało - Morrissey chce, by z całej hali wycofano hamburgery, hot dogi i wszelkie inne mięsne potrawy. Można się tylko domyślać, jak rozmiłowani w wołowinie Amerykanie mogliby zareagować na taki stan rzeczy...

"Jesteśmy szczęśliwi, mogąc poszerzyć nasze menu o różnorodne potrawy wegetariańskie dla gości, którzy preferują tego typu opcję. Szanujemy styl życia Morrisseya i jego troskę o swoich fanów. (...) Podobnie jak to było w przypadku koncertu sir Paula McCartneya, z zakulisowego cateringu wyłączone będzie mięso na cały wieczór" - czytamy w dyplomatycznym oświadczeniu szefów Staples Center. Między wierszami można wyczytać, że hamburgery będą jednak sprzedawane na terenie obiektu.

Co sądzicie o żądaniach Morrisseya? Czy artysta ma prawo wymagać od fanów określonej diety podczas swojego występu?


Zobacz teledysk "I'm Throwing My Arms Around Paris" Morrisseya:

INTERIA.PL

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Morrissey | weganie | weganizm | koncert | hamburgery

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje