Reklama

Bob Marley: Chrzest przed śmiercią

4 listopada 1980 roku w hotelu Wellington w Nowym Jorku chrzest w Etiopskim Kościele Ortodoksyjnym przyjął Bob Marley. Król reggae był już wówczas śmiertelnie chory - zmarł niewiele ponad pół roku później.

Przy postaci Boba Marleya nie sposób pominąć jego zaangażowania w rastafarianizm - ruch łączący tradycje biblijne z elementami wierzeń afrykańskich. Znany dziennikarz i biograf muzyczny Dave Thompson w książce "Reggae and Caribbean Music" podkreśla jednak, że przesłanie Marleya zostało mocno przykrojone przez popkulturę.

Reklama

"Bob Marley pozostaje z jednej strony jedną z najpopularniejszych, a zarazem najbardziej niezrozumiałą postacią we współczesnej kulturze. Jego bohaterami byli James Brown i Muhammad Ali, jego bogiem był Ras Tafari, a sakramentem marihuana. Zamiast tego mamy uśmiechniętą życzliwość, świecące słońce i powiewające palmy i kilka przebojów nadawanych przez radiostacje. Bob Marley zasługiwał na więcej" - napisał Thompson.

Bob Marley związany był z odłamem 12 Plemion Izraela (z racji tego, że urodził się w lutym, był przyporządkowany do Plemienia Józefa). Na płycie "Rastaman Vibration" cytował biblijne fragmenty z tzw. błogosławieństwa Józefa. Nie tylko rastafarianie, ale i chrześcijanie traktowali Marleya jak swojego.


W lipcu 1977 roku Marley odniósł kontuzję podczas gry w piłkę nożną. Rana nie została do końca zaleczona, a wkrótce potem u muzyka wykryto nowotwór skóry. Przekonania religijne sprawiły, że Marley nie chciał zgodzić się na amputację zakażonego palca u nogi (rastafarianie głoszą jedność ciała, uważając, że amputacja jest grzechem). Wkrótce pojawiły się przerzuty raka na inne organy.

We wrześniu 1980 roku Marley zasłabł podczas joggingu w nowojorskim Central Parku. Okazało się, że rak zaatakował jego płuca, żołądek i mózg. W szpitalu król reggae dowiedział się od lekarzy, że zostało mu od dwóch do trzech tygodni życia.

To wówczas Bob Marley miał ulec presji rodziny i zgodzić się na chrzest w Etiopskim Kościele Ortodoksyjnym. Jego zwolenniczką była matka Marleya, Cedella Booker, która miała go nakłaniać do przystąpienia do Kościoła przez cały poprzedni rok. Bob wówczas odmawiał, tłumacząc, że jest "ochrzczony przez ogień".

Zamknięta dla publiczności i mediów ceremonia chrztu odbyła się w hotelu Wellington w Nowym Jorku. Do Kościoła przystąpili Bob Marley, jego żona Rita oraz ich dzieci. Ceremonii przewodniczył arcybiskup Abuna Izaak, duchowy nauczyciel Marleya. Nadał muzykowi imię Berhane Sellasje, co znaczy "Światło Świętej Trójcy".

"Bob od dawna pragnął być ochrzczony, lecz ci wszyscy ludzie którzy byli blisko niego, kontrolowali go, oni mieli inne spojrzenie na Rastafari. Ale Bob regularnie bywał w kościele. Pamiętam jak pewnego razu odprawiałem mszę, spojrzałem na niego i zobaczyłem łzy spływające po jego twarzy... Kiedy był na trasie w Los Angeles, Nowym Jorku i Anglii, głosił w wierze Kościoła Ortodoksyjnego i wielu ludzi w tych miastach przystąpiło do Kościoła właśnie za jego przyczyną. Dziś ludzie myślą, że Bob przyjął chrzest tylko dlatego, że wiedział, iż jest umierający; ale to nieprawda. Zrobił to, gdy przestano wywierać na niego presję, a kiedy już był ochrzczony, uścisnął swoją rodzinę i oni zaczęli płakać, płakali razem przez jakieś pół godziny" - wspominał Abuna Izaak w "Gleaner Sunday Magazine" w 1984 roku.

To właśnie Izaak przewodniczył też ceremonii pogrzebowej Marleya w maju 1981 r.

23 września 1980 roku w Pittsburghu odbył się ostatni koncert Boba w jego krótkim (zmarł w wieku 36 lat) życiu. "Ten koncert musiał być wspaniały. Wszyscy wiedzieli, że Bob jest chory, i że to może być ostatni koncert, jednak mieli nadzieję, że jeszcze zobaczą go na scenie" - powiedział Junior Marvin, gitarzysta wspierającej Marleya na scenie grupy The Wailers (za: "Bob Marley. Nieopowiedziana historia króla reggae" Chrisa Salewicza).


"Teraz zdaję sobie sprawę z tego, przez co przeszedł. Samotnie, bo musiał być sam. Nie wiedzieliśmy, jak bardzo cierpiał" - dodała Judy Mowatt z wokalnej grupy The I Threes, która towarzyszyła królowi reggae od 1974 roku. "Zabiera mnie Jezus" - to (według matki Marleya) miały być jego ostatnie słowa przed śmiercią. Inne źródła podają, że do syna Ziggy'ego powiedział, że za pieniądze nie może kupić życia.

Bob Marley zmarł 11 maja 1981 roku w szpitalu w Miami na Florydzie. To w tym mieście musiał lądować samolot, którym z Niemiec wracał na rodzinną Jamajkę.

Wydana po śmierci Boba Marleya składanka "Legend" (1984) to najlepiej sprzedająca się płyta reggae - w samych Stanach Zjednoczonych rozeszło się ponad 12 milionów egzemplarzy (na świecie dwa razy więcej).

INTERIA.PL

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: bob marley

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje