Reklama

Reklama

"Złotówka za kapelę"

- Ja zapraszając zespoły mam także na uwadze to, by zapraszać wykonawców o różnych poziomach artystycznych. Są zespoły, które są totalnymi debiutantami, są takie, które mają dwie płyty na koncie, ale też takie, które mają kilka płyt na koncie. Myślę, że wielość artystów i ich różnorodność to jest coś, co przyciąga ludzi - komentuje Artur Rojek, dyrektor artystyczny Off Festivalu (17-19 sierpnia w Mysłowicach), który w rozmowie z Arturem Wróblewskim opowiedział o nadchodzącej edycji tej bardzo ważnej na festiwalowej mapie Polski imprezy.

Przypomnij krótko jak doszło do tego, że zaangażowałeś się w organizację Off Festivalu?

W pewnym sensie sam się zaangażowałem. Gdy grałem z Myslovitz na różnych festiwalach na świecie - to był taki przełom. Pomyślałem sobie wtedy, że taką idę można zrealizować w każdym miejscu. Także w Mysłowicach, które być może na pierwszy rzut oka nie wydają się być miejsce idealnym dla tego typu przedsięwzięć... Ale to tak naprawdę nie miejsce tworzy klimat, ale ludzie. Przekonałem do tego urząd miasta, prezydenta Mysłowic. I w ten sposób w 2006 roku impreza ruszyła. Która cieszyła się dosyć dużym zainteresowaniem i powodzeniem.

Reklama

Na Offie nie zobaczymy pierwszoplanowych alternatywnych gwiazd, ale artystów uznanych przede wszystkim w undergroundzie. Czy twoim zdaniem brakuje tego typu imprez w Polsce?

Rzeczywiście, takich imprez jest mało. Przy okazji festiwali stosowany jest zabieg, że zawsze musi pojawić się ktoś, kto przyciągnie ludzi. Jest kilka zespołów alternatywnych, ale też muszą pojawić się 2-4 gwiazdy. Na Off Festivalu jest troszeczkę inaczej.

Ja zapraszając zespoły mam także na uwadze to, by zapraszać wykonawców o różnych poziomach artystycznych. Są zespoły, które są totalnymi debiutantami, są takie, które mają dwie płyty na koncie, ale też takie, które mają kilka płyt na koncie. I wszystkie te grupy można wrzucić do worka z napisem muzyka alternatywna, ale poziom ich znajomości jest różny. Myślę, że niektóre z tych zespołów przyciągają pewną grupę ludzi.

Rzeczywiście w Mysłowicach nie ma wielkich gwiazd. W tamtym roku pewnie największą gwiazdą był zespół Pidżama Porno. W tym roku ten festiwal jest bardziej "offowy", nie ma wielkich nazwisk. Może po za Kasią Nosowską, która nie występuje jednak z zespołem Hey, ale z solowym projektem. Reszta to są wykonawcy zagraniczni.

Myślę, że wielość artystów i ich różnorodność to jest coś, co przyciąga ludzi do Mysłowic. I także aura tego miasta. Mysłowice są specyficzne, kojarzą się z muzyką gitarową, z zespołami pochodzącymi właśnie stąd... Poza tym jestem też ja, czyli także pewien czynnik przekonujący ludzi, by tu przyjechać (śmiech). A z tego powodu ciąży na mnie odpowiedzialność, by zapewnić wysoki poziom tego festiwalu.

Wszystkie te elementy powodują, że ten festiwal jest inny, ale w zeszłym roku przyjechało na niego sporo ludzi. Było to także kwestia taniego biletu... (śmiech).

Zanim przejdziemy do niewątpliwych muzycznych atrakcji Festivalu opowiedz proszę o imprezach towarzyszących, bo Off to nie tylko koncerty, ale także warsztaty...

Najważniejszą tego typu imprezą, która odbyła się także w zeszłym roku, są międzynarodowe targi wolontariatu, na których promujemy właśnie to zjawisko. Pojawi się wiele organizacji polskich i zagranicznych, których członkowie będą opowiadać o swoich doświadczeniach związanych z wolontariatem. Jednym z głównych tematów, który będzie poruszany podczas tych targów to wolontariat studencki.

Poza tym odbędą się warsztaty "Indie Label", na których będzie można się dowiedzieć jak założyć niezależną wytwórnię. Także jeżeli ktoś odbija się od kolejnych drzwi "majorsów", to na tych warsztatach nauczy się, jak sobie poradzić bez nich. Zajęcia prowadzone będą przez dwóch bardzo fajnych i ciekawych gości. Jeden z nich to Francuz Philippe Petit, który ma własną wytwórnię wydającą muzykę elektroniczną. Nosi ona nazwę BiP-HOp. A drugi to będzie Markus Detmer, właściciel i szef berlińskiej wytwórni Staubgold, wydającej muzykę elektroniczną i eksperymentalną. Oni poprowadzą te warsztaty zarówno pierwszego, jak i drugiego dnia festiwalu.

Kolejnym tego typu wydarzeniem będzie cały trzeci dzień festiwalu, podczas którego odbędą się wystawy malarskie. Będzie street art, domy z palet... Na tą okazję powstanie także murale zaprojektowany przez polskiego malarza Edwarda Dwurnika.

Porozmawiajmy o wykonawcach... Zagranicznymi gwiazdami pierwszego dnia imprezy będą Norwegowie z Low Frequency In Stereo, australijskie Archiecture In Helsinki, ghostrockowcy z Piano Magic, Pumajaw i włoskie Port Royal. Sporo tego, którą z tych grup osobiście polecasz?

Bardzo walczyłem o wspomniany przez ciebie Piano Magic, który pojawi się jako ostatni na małej scenie. Ja to w ogóle nie widziałem jeszcze na żywo żadnego z tych zespołów (uśmiech). Znam ich płyty, muzykę, ale nie widziałem jeszcze ich koncertów. Poza tymi znalezionymi na You Tube albo z relacji moich znajomych.

Ja jestem ciekaw występu. wszystkich tych zespołów (śmiech). Na pewno dużym przeżyciem będzie koncert Architecure In Helsinki. Ich występy należą do dosyć spektakularnych i mam nadzieję niezapomnianych. Na przykład Radek, gitarzysta zespołu Pustki, opowiadał mi, że widział ostatnio ich występ w Hiszpanii i był to bardzo, bardzo mocny koncert.

Ciekawa historia jest natomiast z Low Frequency In Stereo, którzy oprócz tego, że świetnie grają - to takie połączenie rockabilly ze stylistyką The Fall - to przyjeżdżają do Mysłowic z tego powodu, że w zeszłym roku grał tu zespół White Birch. To są znajomi. White Birch powiedzieli Low Frequency, że jest fajny festiwal i jak do nich przyjdzie zaproszenie, to mają się nie zastanawiać, tylko przyjeżdżać (śmiech).

Wracając do Piano Magic, to oni są weteranami brytyjskiej gitarowej muzyki. Przez wiele lat nagrywali dla słynnej wytwórni 4AD. A ich najnowsza płyta "Part Monster" należy do moich ulubionych w ostatnim czasie. Ich muzyka jest przeciwieństwem tego, co jest obecnie najbardziej modne w Wielkiej Brytanii i tym samym staje się dla mnie czymś najbardziej ciekawym.

Bo o ile na Wyspach wszyscy powoli zaczynają się powtarzać, to na Offie wykonawcy stoją gdzieś poza tym głównym nurtem. Istnieją poza tym wielkim wyścigiem szczurów i konkurencją między młodymi brytyjskimi wykonawcami. Piano Magic należy właśnie do takich zespołów.

Jeśli chodzi o pierwszy dzień Off Festivalu, to wydarzeniem na pewno będzie występ formacji Generał Stillwell. Ta grupa miała wyraźny wpływ na wczesne dokonania Myslovitz...

To będzie niespodzianka dla wszystkich starych fanów. Jestem ciekawy, ilu ich przyjdzie. Mam nadzieję, że dużo. Chociaż Dżałówa [Marek Jałowiecki, obecnie w Delons - przyp. aw.], lider zespołu Generał Stillwell, strasznie się oburzał w rozmowie ze mną, że grają tak wcześnie. Powiedział mi, że wszyscy ich starzy fani o tej porze jeszcze pracują (śmiech). Mam nadzieję, że ten koncert będzie przyjemny zarówno dla nich, jak i dla odbiorcy. Oni tak naprawdę spotykają się na scenie po raz pierwszy od 15 lat. To samo w sobie jest fajną przygodą, bo gdybym ja reaktywował zespół po tylu latach, to sam bym się cieszył i zagrał o jakiejkolwiek godzinie.

Rzeczywiście, Generał Stillwell był pierwszym gitarowym zespołem w Mysłowicach, o ile w ogóle nie w Polsce. Pamiętam, że wtedy nie dostawali się na żadne festiwale i przeglądy, bo nikt nie kumał ich muzyki. Wszędzie ich odsyłano, bo wtedy wszyscy grali punk rocka. A Dżałówa był wielkim fanem The Smiths. Popularności nigdy nie zdobyli, choć w Mysłowicach byli mega popularni. A ja byłem jednym z fanów.

W sobotę dużą sceną będą rządzić panie. Na początku Katarzyna Nosowska, która wydała właśnie solowy album, a później dziewczyny z Electrelane, który rozwaliły mnie swoim występem podczas tegorocznego festiwalu Roskilde...

Tak akurat się złożyło... Electrelane dosyć przypadkowo grają w sobotę, bo pierwotnie miały wystąpić dzień wcześniej. Wypadł im jednak jakiś ważny koncert we Francji, stąd przesunięcie koncertu Polsce.

Ja też się cieszę z ich koncertu, bo znam je od płyty "Axes" i pamiętam, że to było dla mnie duże zaskoczenia. Ale... To jest ich atut i zaleta jednocześnie - one grają bardzo podobnie do Stereolab. Ten ostatni zespół jest jednak bardziej precyzyjny, a Electrelane są bardziej rozjechane, pozwalają sobie na większe improwizacje. Myślę, ze to będzie bardzo fajny koncert. Ich występy na żywo znam także z relacji moich znajomych, którzy uważają, że koncertowo jest to znakomita grupa.

W sobotę pojawi się także bardzo fajna grupa, która nazywa się ILikeTrains. Myślę, że ciekawe jest to, że ten zespół dopiero podpisał kontrakt z wytwórnią Beggars Banquet i dopiero jesienią wydaje debiutancką płytę. Oni grają mieszankę klimatów Fields Of The Nephilim i Joy Division, czyli to, co w Polsce ludzie kochają najbardziej (uśmiech). Trochę mroku i melodii...

To powinni jechać do Bolkowa na festiwal muzyki gotyckiej (śmiech).

(śmiech) Wyobraź sobie, że IAMX po zeszłorocznym występie na Offie zagrał w tym roku na Castle Party (śmiech). Ale nie przypuszczam, żeby ILikeTrains tam zagrali, bo oni za bardzo gitarowi są...

Jest jeszcze austriacka grupa Radian, chyba najbardziej eksperymentalna spośród wszystkich zespołów grających na scenie głównej. Ich ostatni album produkował John McEntire, perkusista między innymi Stereolab... Radian to znakomita grupa. Basista, perkusista i koleś, który coś tam miksuje na elektronicznych przyrządach. Daje to świdrujący mózg efekt.

Festiwal zamkną Izraelczycy z Boom Pan, którzy grywają ponoć na weselach...

Boom Pan zagrają w niedzielę, po całej akcji kulturalnej, która nazywa się Industrial Art. Oni sobie tak dumnie w notkach prasowych piszą, że z jednej strony grają na bardzo znaczących festiwalach jazzowych, a z drugiej strony mogą zagrać na weselu. I rzeczywiście, to jest taki zespół. Oni łączą coś w stylu surf music z muzyką klezmerską. Potrafią zagrać coś, co się sprawdza na żydowskich weselach, jak i coś na wielkich imprezach muzycznych. Są bardzo zabawowym zespołem. To jest trio: tuba, perkusja i gitara. Widziałem kilka ich występów w internecie i myślę, że się spodobają.

Poza zagranicznymi artystami w Mysłowicach wystąpi także czołówka krajowej sceny niezależnej. Według jakiego klucza zapraszasz artystów z Polski?

Z tym kluczem to zawsze jest taka trudna sytuacja, by to wytłumaczyć. Bo tutaj tak naprawdę nie ma żadnego klucza. Ja poza tym, że jestem muzykiem i zajmuję się komponowaniem i pisaniem, to jestem także odbiorcą. Zbierając płyty postawiłem sobie za cel, by kolekcjonować rzeczy, które mają jakąś wartość.

Wydaje mi się, że wszystkie te zespoły grające w Mysłowicach są wykonawcami którzy wnoszą coś wartościowego do polskiej muzyki. To są artyści, którzy w swoją twórczość wkładają bardzo dużo energii i sił. Wychodzą z tego rzeczy o wysokim poziomie artystycznym. Myślę, że ten poziom artystyczny jest wyznacznikiem tego, kto się pojawia na tym festiwalu. A ten poziom gdzieś tam wyznaczyłem sobie pewnie także ja sam. Dlatego to w przyszłości musi skończyć się tym, że będzie jakaś rada programowa (śmiech), bo nie może być tak, że ja ponoszę całą odpowiedzialność za line up. To jest strasznie niekomfortowa sytuacja i nie wszyscy są zadowoleni, że nie mogą zagrać.

Natomiast w tym roku ja jestem bardzo ciekawy występu młodych zespołów: Old Time Radio i Blueraincout. Ja płyty obydwu tych zespołów recenzowałem dla jednej z większych polskich gazet, a album Old Time Radio bardzo mi się spodobał. Chętnie zobaczę ich na żywo.

Poza tym po długiej przerwie zagra zespół Starzy Singers, który dawno nie występował. Macio Moretti z kolegami zajęci byli innymi projektami. Zagra też Kapela Ze Wsi Warszawa, którą bardzo chciałem zobaczyć na żywo. Zagra też swój pierwszy koncert z nowym projektem Kasia Nosowska, pierwszy po wydaniu ostatniej solowej płyty "Unisex Blues".

Czy jest jakiś artysta, którego planowaliście sprowadzić, ale z różnych względów wam się to nie udało?

Zależało mi na kilku artystach... W ogóle ja przerobiłem ich bardzo wielu, zanim doszedłem do układu, który pojawi się w tym roku. Jednym z takich artystów był zespół The Fall. Ja rozmawiałem z nimi bardzo długo i w ogóle się nie udało. To nie jest takie proste zabukować zagranicznego artystę zwłaszcza, kiedy jest o jeszcze taki festiwal, który cały czas się rozwija. To nie jest jeszcze impreza jak wiele zachodnich festiwali, na których występ dla artystów jest jakąś tam nobilitacją. Off na razie jest imprezą rozwijającą się i myślę, że za kilka lat nie będzie już takiego problemu. W tym momencie jest to wciąż duża walka.

A drugim zespołem, który był bardzo blisko i właściwie wszystko było dograne, był Of Montreal. Ale oni skrócili swoją zagraniczną trasę i nie wystąpią w tym roku. Być może wystąpią w następnym.

W zeszłym roku na Offie było 11 tysięcy osób. Ilu fanów spodziewacie się tym razem?

Trudno mi powiedzieć. Do Off pozostało jeszcze kilka dni i mamy taki najbardziej promocyjny okres w tym momencie i mam nadzieję, że sporo osób kupi karnety w przedsprzedaży. Chciałbym tutaj przypomnieć, że do 17 sierpnia bilet kosztuje 45 zł. Ja się śmieję, że to jest złotówka za band, bo gra ponad 40 zespołów. W dniu koncertu karnet będzie już kosztował 55 zł, a jednodniowe bilety 35 zł.

W takim razie wszystkich serdecznie zapraszamy do Mysłowic. Dziękuję za rozmowę.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje