Reklama

Within Temptation: Zupełnie inna bajka

- Nas fascynują i jednocześnie przerażają czasy, w których żyjemy - mówi w rozmowie z Interią Sharon den Adel, wokalistka holenderskiej grupy Within Temptation. Zapowiadana już przez nas premiera płyty "Resist" właśnie została przełożona na 1 lutego 2019 r.

Grupa Within Temptation przełożyła datę premiery nowej płyty "Resist"

Początkowo płyta "Resist" miała ukazać się 14 grudnia.

Reklama

"Jest nam niezmiernie przykro, ale z powodu problemów z produkcją musimy odsunąć premierę w czasie" - czytamy w oświadczeniu wystosowanym przez Within Temptation.

Wokalistka Sharon den Adel dodaje: "Ponieważ jesteśmy tak samo smutni jak fani, chcemy dać wszystkim rekompensatę. To dwa nowe utwory!".

Premierowe kawałki, które udostępnił zespół, to "Raise Your Banner" (z gościnnym udziałem Andersa Fridéna, wokalisty In Flames) oraz "Firelight" (duet z Jasperem Steverlinckiem, jednym z najpopularniejszych wokalistów belgijskiej alternatywy).

Adam Drygalski, Interia: Zrobiliście sobie bardzo długą przerwę. Dlaczego aż cztery lata trzeba było czekać na nowy album?

Sharon den Adel (Within Temptation): - Po wydaniu "Hydry" zagraliśmy bardzo dużo koncertów. Momentami wydawało mi się, że jako zespół funkcjonujemy ze sobą całą wieczność. Kiedy wróciłam do domu nie miałam weny. Byłam kompletnie bezsilna i wypalona. Musiałem też ułożyć sobie sprawy osobiste.

To wszystko spowodowało, że nie mogłam wziąć się za pisanie. Musiałam odpowiedzieć sobie, czy jestem gotowa dalej tworzyć i grać muzykę z Within Temptation. Bo wtedy nie sprawiało mi to żadnej radości. Także ludzie, z którymi współpracowałam przy pisaniu utworów mieli problem z nowym materiałem dla WT. Sam widzisz, nie układało się na wielu frontach. Zaczęłam tworzyć inną muzykę. Skupiłam się na solowym projekcie. I kiedy wydałam swoją płytę, otworzyłam się ponownie na zespół. Nad "Resist" pracowaliśmy rok.

"Resist" to punkt zwrotny?

- Tak. Chociaż oczywiście nasze brzmienie nie jest trudne do rozpoznania, choć wiele się w nim zmieniło. Cały ten symfoniczny anturaż został odstawiony na bok.

Ale określenia "symfoniczny rock", czy może "gothic metal" cały czas do was pasują, choć na swój prywatny użytek klasyfikuję was, jako zespół bajkowy. Taki "fairy telling rock".

- A dla mnie teraz właśnie tej bajkowości jest mniej niż kiedyś. Brzmienie jest bardziej futurystyczne. Surowe.

Jeśli chodzi o Holandię, to ten kraj dał światu takie zespoły, jak na przykład Gorefest, czy the Gathering. Tamte w przeciwieństwie do Within Temptation jednak nie istnieją. Gdzie znaleźliście klucz do nieśmiertelności?

- Ciężko mi mówić za innych. Nie wiem, co spowodowało, że przestali nagrywać. Dla nas wyzwaniem zawsze było znalezienie nowego kierunku. Kiedy już to się udawało, motywacja przychodziła sama z siebie. Energia, żeby te pomysły przełożyć na konkretne piosenki. Jeśli nie znajdziesz odpowiedniego drogowskazu, musisz po prostu dłużej poszukać. Jeśli nic z tego nie wychodzi oznacza to, że zespół nie jest już zespołem żywym. Życie w muzyce oznacza dla mnie poruszanie się do przodu. Nigdy nie chciałam się cofać. Stanie w miejscu też uważam za regres. Nie chcę być taka sama cały czas. Być może dla niektórych nagrywanie w kółko tej samej płyty jest OK, ale nie dla mnie.

Czy to wasz ostatni album, czy też jest w was energia na kolejne dwadzieścia lat?

- Nie wiem, co będzie za dwadzieścia lat, ale znaleźliśmy tę nową miłość w sztuce. To jest inne Within Temptation niż kiedyś. Nie jest to diametralna różnica. Wciąż jesteśmy epiccy w tym co robimy, ale otaczają nas jednak inne dźwięki. Być może znaleźliśmy moc na długie lata, ale zawsze patrzymy na jeden album do przodu. Lubię grać, kocham to, ale żyję chwilą. Skąd mam wiedzieć, co się wydarzy za, dajmy na to, trzy lata?

Płytę promuje singiel "The Reckoning". Jak doszło do współpracy z Jacoby Shaddixem i dlaczego zniszczyłaś taki piękny statek kosmiczny na teledysku?

- Bo byłam bardzo zła (śmiech)! Statki kosmiczne są oczywiście symbolami. Spotkaliśmy się w Belgii na jednym z metalowych festiwali. Mieliśmy garderoby drzwi w drzwi. I po prostu wpadliśmy na siebie. Zaczęliśmy rozmawiać. Zawsze lubiłam Papa Roach, ale nigdy nie mieliśmy okazji się poznać.

Od dwudziestu lat słyszę od różnych muzyków, że powinienem się buntować. Max Cavalera chciał na przykład, żebym się buntował i stawiał opór. Po cóż mam się buntować tym razem?

- Max, jak każdy kto chce cię przed czymś ostrzec, miał zapewne swoje powody. Nas fascynują i jednocześnie przerażają czasy, w których żyjemy. To, w jaki sposób jesteśmy atakowani przekazem przez internet, nie wiedząc nawet, kto konkretnie wysyła nam komunikaty. Każdego dnia o każdej porze jesteśmy namierzani i śledzeni.

Czyli to nie jest polityczna deklaracja.

- Trochę też, ale teraz groźniejsze wydają się być olbrzymie korporacje, która dzięki różnym algorytmom poznają twoje zainteresowania i wysyłają treści, które ich zdaniem i w ich interesie powinieneś przyswoić. Nienawidzę tego. Nienawidzę być zamykana w jakichś informacyjnych klatkach. Czy to newsy, czy muzyka, czy chociażby zakupy na Amazonie. Jeśli byłabym młodym dzieciakiem i chciała poznać na przykład heavy metal, to mogę się założyć, że po wysłuchaniu Metalliki, ktoś podpowie mi, że teraz pora na Megadeth. A potem wskaże jeszcze kilka jego zdaniem zespołów, które powinnam poznać.

To co istotne to szeroka perspektywa. Jeśli słyszę coś z prawej strony, to od razu myślę, co na to ci z lewej i na odwrót. Tylko tak można złapać pełny obraz świata. "Resist" jest ostrzeżeniem przed zbyt łatwym konsumowaniem życia.


INTERIA.PL

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Within Temptation

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje