Reklama

"To co w hip hopie najlepsze"

Mało kto w Polsce tak dobrze czuje ducha starej szkoły jak oni. Beatowsky to stosunkowo młode producenckie trio, zawiązane w 2005 roku przez trzech warszawiaków: Capisha, jego młodszego brata Kubixa i Wodza. Co można o nich powiedzieć poza tym, że udało im się zwerbować na płytę legendarnego Chubb Rocka z Crooklyn Dodgers oraz całą śmietankę raperów z WWA i jeszcze wydać krążek w labelu należącym do Polskiego Radia? Przekonajcie się czytając wywiad ze sprawcami całego zamieszania.

Z triem rozmawiał Filip Rauczyński ("Magazyn Hip Hop").

Reklama

Zanim się poznaliście działaliście samodzielnie, na własną rękę. A czy teraz, po utworzeniu tria Beatowsky potraficie sobie jeszcze wyobrazić samych siebie jako niezależnych producentów? Co zyskaliście tworząc trio, a co na dzień dzisiejszy straciłaby wasza muzyka, gdybyście musieli tworzyć niezależnie od siebie?

Kubix: Początkowo tworzyliśmy samodzielnie i w sumie dalej tak robimy. Jednak stworzone trio pozwala na bardziej obiektywne spojrzenie na powstające podkłady. Zawsze jeden drugiemu podpowie czy nie powinno się dodać jakiś dźwięków, zmienić bębnów, itp. Więc generalnie dałoby się pracować osobno, jednak taki sposób pracy bardzo mi odpowiada. Uzyskujemy dzięki temu także większą różnorodność podkładów i wykonawcy współpracujący z nami maja większą możliwość znalezienia czegoś dla siebie.

Capish: Cały czas robimy samodzielnie bity na różne projekty. Na płytę Beatowsky przez to, że jest nas trzech, mieliśmy większy wybór. Zawsze ktoś coś mógł dodać do bitu, np. syntezator czy udoskonalić perkusję.

Wodzu: Potrafimy niezależnie tworzyć. Każdy z nas robi bity sam. Nie siedzimy w trzech i tworzymy. Jeżeli już, to się wymieniamy bitami i dogrywamy, jeżeli uważamy, że czegoś brakuje.

Ostatnie trio producenckie, z którym miałem okazję porozmawiać, to hiszpańskie Cookin Soul. Jeżeli chodzi o brzmienie i klimat, zaczynali podobnie jak wy - powrót do korzeni, czysty klasyczny hip hop. Jednak ostatnio, podobnie jak spora część artystów, zarówno w Polsce, jak i na świecie, podążają za modą i brną w crunk. I teraz chciałbym zapytać jak to jest z wami. Jesteście muzycznymi konserwatystami, czy jednak ciągnie was w stronę tego typu muzycznych eksperymentów?

Capish: Na pewno nie jesteśmy konserwatystami. Myślę, że cały czas poszukujemy własnego stylu. Na płycie znajdziemy różne bity - od nowoczesnego numeru z Młodziakiem, po sięgnięcie do korzeni w kawałku z Chubb Rockiem. Osobiście sporo słucham rapu z Południa i crunku, ale w twórczości bliżej mi do Kanye niż Lil' Johna. Głównie sampluję i dogrywam syntezatory czy trąbkę. Cytując Mimsa: "This is why I'm hot".

Wodzu: Ja osobiście lubię klasyczny hip hop oparty na samplach. Ale nie ukrywam, że tworzę utwory grane, bez użycia sampli - ale czy to jest crunk? Raczej nie. Nie przepadam za takimi klimatami i podobają mi się nieliczne kawałki. Nie ma to jak dobry zapętlony sampel lub dobrze pocięty i do tego mocny bit!

Kubix: Jeśli chodzi o mnie, to rok czasu spędziłem na Florydzie, skąd jak wiadomo wywodzi się Trick Daddy, Rick Ross, DJ Khaled i reszta. Kiedy tam byłem królowały utwory Lil' Jona, T.I. i jaram się tą muzyką do dziś. Jednak moim zdaniem będzie to wyglądało tak, jak parę lat temu z "polskim bouncem", co nieudolnie chce odzwierciedlić tamten klimat. Generalnie nie lubię kopiowania, a spora część osób wykorzystuje te same dźwięki keyboardów i perkusji, co wykonawcy ze Stanów. Brzmi to czasem nieźle, jednak jest to mimo wszystko gorsza kopia bez tego czegoś, co powoduje, że podkład jest zajebisty. Jeśli chodzi o MC's, to jednak mało w Polsce jest hustlerów, pimpów, itp. (śmiech), co odpowiednio o tym rymują. Moim zdaniem powinniśmy tworzyć swój styl, tak jak to się udało Anglikom, a nie kopiować i zejść na psy jak Niemcy.

mhh.pl

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: goście | rzeczy | wywiady | Polskie Radio | pomysł | studio | najlepszy | radio | śmiech

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje