Reklama

"Raczej mroczniejsze jazdy"

Włodi z jeden z pionierów rapu w Polsce. Zadebiutował na legendarnej już dziś składance "Smak Beat", w utworze "Po pierwsze nie dla sławy, po drugie nie dla pieniędzy". Potem wraz ze swoją macierzystą kapelą Molesta wydał płytę "Skandal", uznawaną za kamień milowy w rozwoju polskiego hip hopu. Kolejne albumy nagrane z tym zespołem, "Ewenement" i "Taka płyta", tylko umacniały jego pozycję na scenie. Licznie udzielał się na składankach, m.in DJ 600 V, DJ Decks, WhiteHouse, aż w końcu rozpoczął działalność solową płytami "Jak nowonarodzony" i wydaną w 2005 roku "W...". ta ostatnia to świadoma kontynuacja drogi, jaką Włodi zapoczątkował na swoich debiutanckich utworach. Z okazji premiery płyty "W..." z raperem rozmawiał Kamelito.

Zacznijmy od wydarzenia, które miało się odbyć, ale nie doszło ostatecznie do skutku - koncertu Nasa. Miałeś występować przed nim jako jeden z supportów. Czy byłoby to dla ciebie duże przeżycie czy podszedłbyś do tego rutyniarsko, jak do każdego innego występu na żywo?

Reklama

Na pewno podszedłbym dużo bardziej sentymentalnie. Nas był jednym z tych raperów, którzy mieli na mnie dużo większy wpływ niż inni, pochodzący ze Stanów. Jestem trochę zawiedziony. Nie znamy powodów, dlaczego nie mógł przyjechać.

Szkoda, gdyż byłoby to kolejne spełnione marzenie. W zeszłym roku grałem przed Mobb Deep, co też było dla mnie bardzo ważne.

No właśnie. QBC było zawsze dla ciebie sporą inspiracją. Czy wydawanie przez ciebie krótkich płyt jest poniekąd nawiązaniem do np. "Illmatica"?

Nie, raczej nie. Dużo jest powodów, które na to wpływają. Choćby to, że staram się, żeby każdy materiał był dość spójny. Przykładowo - miałem dwa utwory, które mi nie pasowały, to ich nie brałem. Dlatego też nie było 12 czy 14 kawałków, jak początkowo planowałem, tylko właśnie 10. Z kolei na moją następną płytę planuję zrobić 20 tracków. Chciałbym nad nią dłużej posiedzieć i podobnie jak w przypadku pierwszej solówki, związać się produkcyjnie z jednym producentem.

Nie powiem na razie z kim, bo jest to jeszcze dogadywane. Chciałbym, żeby ten materiał był jak najbardziej zaplanowany, by było jak najmniej spontaniczności, żeby wszystko było przemyślane.

Pociągnę jeszcze sprawę inspiracji QBC. W jednym z programów telewizyjnych wspomniałeś, że każdy twój teledysk, a przynajmniej jego część, będzie kręcona u ciebie na dzielnicy. Patent często spotykany na teledyskach choćby Nasa.

Jest to przede wszystkim nawiązywanie do miejsca, z którym mój rap ma tak naprawdę najwięcej wspólnego. Dopóki tu mieszkam, dopóty będę te miejsca pokazywał. Gdybym mieszkał sobie gdzieś w innym miejscu, w jakiejś np. fajnej willi, to bym ją pokazał.

Po prostu pokazuję miejsca, w których spędzam czas. To jest moje osiedle, tu są moi znajomi. Do nich w pierwszym rzędzie kieruję tę muzykę. Uważam, że to dobry patent, mam tu parę miejsc, które warto pokazać.

Ile jest planowanych klipów do "W..."?

Trudno powiedzieć, wszystko zależy od wytwórni. Drugi na pewno będzie. Teraz mam plany, żeby porobić parę krótkich teledysków, takich fleszów do internetu. Jako takie krótkie filmiki po kawałku puszczane. Coś nagrane na VHS, na szybko, w fajnej miejscówce. Daje to możliwość pokazania tam rzeczy, które nie będą ocenzurowane.

INTERIA.PL

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: skandal | smak | NASA | studio | rzeczy | Memphis | patent | jazdy

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje