Reklama

Mateusz Natali (Popkiller): Rap będzie wchodził do mainstreamu na własnych zasadach

- To co hiphopowe środowisko wypracowało - zasięgi, liczby, cały wewnętrzny rynek kanałów medialnych, festiwali i wydarzeń – zbudowało własnymi rękami. Jeżeli dojdzie do tego promocja dużych mediów, to będziemy przeskakiwać na jeszcze większe obiekty koncertowe – mówił Interii redaktor naczelny Popkillera, Mateusz Natali.

Koncert Młodych Wilków podczas Open'er Festivalu

Podczas tegorocznej edycji Open'er Festivalu Mateusz Natali z Popkillera we współpracy z Alter Artem przygotował specjalne i wyjątkowe wydarzenie podsumowujące dotychczasowe edycje akcji Młode Wilki. Inicjatywa od wielu lat ma na celu prezentowanie talentów w polskim hip hopie.

Reklama

W Gdy na jednej scenie pojawili się: ReTo (posłuchaj utworu "UA"!), Otsochodzi (sprawdź przebój "Nie, nie"!), Guzior (posłuchaj hitu "Wifi"!), Smolasty (zobacz klip "Raj"!), Bisz (B.O.K), Tymek (posłuchaj przeboju "Rainman"!), Zeamsone, Wac Toja, Gedziula i Kamil Pivot. W rozmowie z Interią dziennikarz i pomysłodawca koncertu przyznał, że jeden nieoczekiwany moment mógł całkowicie pogrzebać skrupulatne przygotowania.

 - Do ostatniej ekipy wchodzącej na scenę stresowałem się, czy zmieścimy się w czasie. Harmonogram był mega napięty. Każdy miał sześć minut, w których musiał się zmieścić. Część osób poupychała w nim fragmenty kilku numerów. Ostatecznie wyszła godzina z hakiem bombardowania hitami. No i było do ogarnięcia dziesięć ekip a nie jedna, więc było z tym sporo roboty - tłumaczył.

Na pomysł zorganizowania koncertu Natali wpadł już przy okazji Open'er Festivalu w 2018 roku. Jego koncepcję udało się zrealizować rok później. Dziennikarz dodał, że skład wykonawców udało mu się skompletować niemal dokładnie taki, jaki sobie zakładał.

 - Skład ustaliliśmy z Alter Artem w trakcie burzy mózgów. Kryteria były dopasowane również do samych Młodych Wilków. Chcieliśmy zachować przekrój. Ideą całej akcji jest, aby łączyć odmienne odnogi hip hopu i pokazywać, jak różnorodny jest cały gatunek, jak trafia do każdego i że robiony jest przez osoby z bardzo różniących się środowisk. Chcieliśmy to również oddać na koncercie - wyjaśniał.

Natali zapytany, czy jest szansa, aby koncertowe Młode Wilki pojawiły się na innych festiwalach w naszym kraju, nie ukrywał, że taka opcja jest możliwa.

- Koncept tego koncertu zrobiony był pod Open’era i miało to być jednorazowe i wyjątkowe wydarzenie. Jednak myślę, że siadło na tyle fajnie, że zamykam się na żadne rzeczy - wyjaśniał.

Przy okazji poruszyliśmy też temat samej akcji Młodych Wilków. Jej siódma edycja jest już w przygotowaniu, natomiast my cofnęliśmy się w czasie, aby wspomnieć te, które można uznać za przełomowe.

- Pierwsza edycja wystrzeliła dużo mocniej niż zakładaliśmy. Robiliśmy ją totalnie po kosztach, z trzycyfrowym budżetem, zakładającym pokrycie kosztów ekipie kręcącej klip. Wszystko było ustalone barterem, bo wszystkim tak bardzo podobała się ta idea. Wtedy mówiliśmy, że jak klip wykręci 100 tys. odsłon, to będziemy mega zadowoleni, a on doszedł do miliona, co było wtedy świetnym wynikiem - wspominał Natali.

- Jeżeli chodzi o zasięg to piąta edycja dała nam dodatkowego kopa. Liczniki  wyświetleń ponownie się powykręcały. Wspólny klip ma ponad 20 milionów odsłon i nie ma na polskim Youtube drugiego takiego teledysku, który ma tylu raperów i taki wynik - dodał.

- Te dwie edycje pokazały widoczny z naszej perspektywy przeskok, ale staramy się, co roku coś dokładać i wdrażać nowe pomysły, aby akcja szła do przodu. Szósta część jako pierwsza była w dystrybucji sklepowej i był też mural Spotify przy PGE Narodowym, więc ciągle myślimy, co możemy zrobić w przyszłości - wyjaśnia dziennikarz.

Popkiller nie zamierza również zamykać się na gatunki, w tym na R&B, który jest mocno powiązany z rapem. Czy doczekamy się kolejnego Smolastego w Młodych Wilkach?

- Chcieliśmy pokazać, że R&B, które dopiero u nas się rozwija, jest pomijane i klasyfikowane jako pop. Sam gatunek jest nie do końca rozumiany. W USA to siostra rapu, która trzyma się z nim bardzo blisko, więc pragnęliśmy pokazać, że to dwa bliskie obszary. Sam rap ciągle się rozgałęzia i miesza ze wszystkim i coraz ciężej wskazać, kto jest raperem a kto wokalistą. Ciągle też będą pojawiać się osoby, które eksperymentują, szukają nowej formy i stoją na skraju różnych gatunków - tłumaczył.

Jak natomiast będzie rozwijał się gatunek w Polsce? Czy hip hop jeszcze mocniej zdominuje rynek sprzedaży?

- Ciężko przewidywać, ale gdy patrzę na różne tendencje, to podejrzewam, że zainteresowanie ciągle będzie rosło, zwłaszcza, że dopiero teraz hip hop jest dopuszczany do dużych mediów. To co środowisko wypracowało -  zasięgi, liczby, cały wewnętrzny rynek kanałów medialnych, festiwali i wydarzeń - zbudowało własnymi rękami. Jeżeli dojdzie do tego promocja dużych mediów, to będziemy przeskakiwać na jeszcze większe obiekty koncertowe. Oczywiście mówimy o różnym podejściu do sprawy, część artystów nie będzie miała problemu z wchodzeniem w największy mainstream, a część swoimi kanałami nadal będzie docierała do swoich odbiorców. Tak to obecnie działa m.in. w Stanach Zjednoczonych - opowiadał Natali, podając przykład Kendricka LamaraJ. Cole'a, którzy są nieobecni w telewizji i radiu, ale ich płyty sprzedają się w ogromnych nakładach.

- Wydaje mi się, że rap będzie wchodził do mainstreamu na własnych zasadach. Raperzy mają już na tyle siły, że nie muszą się na wszystko zgadzać. Będzie to niepokorny związek. No i wciąż mamy do czynienia z ludźmi, z którymi słuchacze się utożsamiają, a nie patrzą na kogoś, kto śpiewa coś, co ktoś inny napisał, a jeszcze ktoś inny wymyślił, bo to może się sprzedać - puentował redaktor naczelny Popkillera.

INTERIA.PL

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Mateusz Natali | Młode wilki | Open'er Festival

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje