Reklama

Reklama

Kalush Orchestra: Mówcie jak najwięcej o wojnie, tylko wtedy ona się skończy

Wygrali ostatni Konkurs Piosenki Eurowizji choć w ich kraju trwała wojna. Niektórzy twierdzą, że to właśnie dlatego Kalush Orchestra zdobyła Grand Prix. Ukraiński zespół twierdzi, że gdyby piosenka była zła, to nie stałaby się takim hitem. Muzycy, którzy wystąpili na kilku koncertach w Polsce, realizują misję uświadamiania świata na temat tego, co dzieje się w Ukrainie i dziękują Polakom za okazane uchodźcom wsparcie.

Wygrali ostatni Konkurs Piosenki Eurowizji choć w ich kraju trwała wojna. Niektórzy twierdzą, że to właśnie dlatego Kalush Orchestra zdobyła Grand Prix. Ukraiński zespół twierdzi, że gdyby piosenka była zła, to nie stałaby się takim hitem. Muzycy, którzy wystąpili na kilku koncertach w Polsce, realizują misję uświadamiania świata na temat tego, co dzieje się w Ukrainie i dziękują Polakom za okazane uchodźcom wsparcie.
Kalush Orchestra apelują o pomoc Ukrainie /Giorgio Perottino /Getty Images

Grupę Kalush Orchestra założył lider Ołeh Psiuk. Ukraińcy łączą muzykę folkową z hip hopem. Choć nie wygrali preselekcji narodowych w swoim kraju, po dyskwalifikacji Aliny Pash (za wyjazd na okupowany przez Rosjan Krym) zostali reprezentantami Ukrainy na 66. Konkursie Piosenki Eurowizji w Turynie z piosenką "Stefania" (posłuchaj!). Aby pojechać na Eurowizję prezydent Wołodymyr Zełenski wydał członkom zespołu specjalne przepustki, aby mogli opuścić kraj. Od początku zespół był wymieniany w gronie faworytów. 

Reklama

Muzycy zdobyli rekordową liczbę punktów od widzów. Fani Eurowizji nadal są podzieleni co do zwycięstwa Ukraińców. Lider Kalush Orchestra Ołeh Psiuk proszony o reakcję na komentarze jakoby Ukraińcy wygrali Eurowizję nie ze względu na najlepszą piosenkę a działania wojenne w Ukrainie powiedział, że nigdy dobra reklama nie zrobiła ze złej piosenki hitu. Artyści klip do zwycięskiej piosenki "Stefania", opowiadającej o matce lidera, nakręcili w zbombardowanych przez Rosjan miasteczkach: Buczy, Borodziance, Hostomelu.  - W ten sposób chcieliśmy pokazać ukraińską matkę i Ukrainę taką, jaką widzimy ją teraz, jak wygląda, jak się czuje. Nie pokazaliśmy wszystkiego, co zobaczyliśmy na własne oczy. Ten, kto nie widział tego wideoklipu, musi go zobaczyć. Muzycy przyznali, że nie są w stanie opisać swoich emocji, gdy nagrywali teledysk stojąc pośród ruin zniszczonych budynków.

Członkowie grupy stali się ambasadorami ukraińskiej kultury, a także walczącego z rosyjskim najeźdźcą narodu. Ołeh Psiuk mówi, że muzycy czują ogromną odpowiedzialność z tym związaną, ale z drugiej strony cieszą się, że dzięki koncertom w całej Europie mają możliwość opowiadania o tym, co się dzieje w Ukrainie. 

Co się stało ze zdobytym we Włoszech trofeum? Zostało sprzedane za kwotę 900 tysięcy dolarów. Podobnie jak charakterystyczny kapelusz, w którym frontman wystąpił na scenie w Turynie. Zdobyte w ten sposób pieniądze muzycy przekazali na wsparcie ukraińskiej armii. Na pytanie, czy czują wsparcie ze strony Polaków, Ołeh Psiuk powiedział, że tak i serdecznie podziękował za okazywaną jego rodakom pomoc. - Wiemy o zbiórce na drona, to bardzo miłe, dziękujemy wszystkim Polakom którzy wspierają Ukrainę.

Agresja Rosji na Ukrainę zaczęła się w nocy z 23 na 24 lutego. Kalush Orchestra wracali wtedy z koncertu w Dnieprze do Kijowa. Pierwsze wybuchy usłyszeli będąc już na przedmieściach stolicy. Psiuk i jego kompani od początku wspierają ukraińskich żołnierzy i obywateli - lider zespołu założył własną organizację charytatywną. Pomagać można także podczas koncertów: - Pokazujemy na nich specjalny kod QR, który - jak się go zeskanuje - pozwala wesprzeć ukraińską armię. Także podczas wywiadów muzycy włączają się w akcję informacyjną i mówią o tym, co naprawdę dzieje się w ich ojczyźnie. 

Choć ze względów bezpieczeństwa, teraz koncerty na terytorium Ukrainy się nie odbywają, Kalush Orchestra, podobnie jak inni ukraińscy artyści, mają możliwość występowania podczas różnych imprez muzycznych w Europie. Na pytanie czy rodziny muzyków są bezpieczne, Ołeh Psiuk odpowiedział, że nikt w Ukrainie nie może teraz czuć się bezpieczny, bo rosyjskie rakiety spadają chaotycznie, gdzie popadnie. - To jest nie do przewidzenia - dodał.

W związku z trwającą na Ukrainie wojną coraz popularniejsza staje się ukraińska kultura i muzyka. Widać to w serwisach streamingowych, gdzie śpiewane po ukraińsku kawałki trafiają do playlist i list przebojów. - Teraz bardzo dużo ludzi słucha ukraińskich piosenek. Nawet ci artyści, którzy śpiewali wcześniej po rosyjsku teraz piszą piosenki po ukraińsku. Można powiedzieć, że nasza kultura teraz rozkwita, staje się coraz bardziej rozpoznawalna - mówił Psiuk.

Czas wojny to niełatwy okres dla muzyków, także ze względu na trudności w nagrywaniu nowej muzyki. Członkowie Kalush Orchestra skomponowali jednak nowe piosenki, które wkrótce się ukażą. - Przez długi czas nic nie napisaliśmy, bo musieliśmy zająć się czymś innym, ale tworzenie nowej muzyki rozumiemy teraz jako naszą misję, bo pojawiło się dużo nowych tematów - o Ukrainie, naszej kulturze, domu, rodzinie, o wszystkim - stwierdził Ołeh Psiuk. Jednym z nowych kawałków będzie kooperacja z reprezentantem Polski w Konkursie Piosenki Eurowizji w Turynie, Krystianem Ochmanem. Lider zespołu zdradził, że demo jest już nagrane. - Śledźcie nasze social media - zachęcił założyciel grupy.

Muzycy podkreślili podczas rozmowy, że każdy może pomóc w tym, aby wojna na Ukrainie jak najszybciej się skończyła. Wystarczy włączyć się w akcję informacyjną. - Każdy, kto chce pomóc może po prostu informować o tym, co dzieje się w Ukrainie, że trwa wojna, np. w swoich mediach społecznościowych. Trzeba o tym przypominać i jak najwięcej o tym mówić i wtedy ta wojna szybciej się skończy - podsumował lider Kalush Orchestra.

Mimo zwycięstwa Kalush Orchestra przyszłoroczna Eurowizja, ze względów bezpieczeństwa, nie odbędzie się na Ukrainie. Europejska Unia Nadawców (EBU), organizator konkursu, zdecydował, że Eurowizja 2023 odbędzie się w innym kraju. Największe szanse na organizację wydarzenia ma Wielka Brytania ale chęć goszczenia europejskich artystów zgłosiły też telewizje publiczne innych państw. 

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL