Reklama

"Muzyka jest tajemnicą"

W latach 90. Szwedzi z Lake of Tears wydali kilka klasycznych pozycji, jak "Headstones" czy "A Crimson Cosmos". W roku 1999, po 6 latach istnienia postanowili rozwiązać zespół. Zobowiązania wobec wytwórni Black Mark Records zmusiły ich jednak do dalszego nagrywania i ostatni, pożegnalny album Szwedów zatytułowany "The Neonai" ukazał się w 2002 roku. Po jego wydaniu muzycy poświęcili się życiu rodzinnemu i swym regularnym pracom. Rok później, latem 2003 roku, okazało się jednak, że głód muzyki jest silniejszy niż pragnienie uporządkowanego życia i stabilnej egzystencji na łonie rodziny. Lake of Tears reaktywował się. Jak do tego doszło i kto za tym stał? Dlaczego zespół się rozpadł? Czy nowa płyta nie będzie ostatnią? Czy Lake of Tears zostanie z nami na dłużej? W poszukiwaniu odpowiedzi na powyższe pytania Maciej Bury umówił się na rozmowę z Danielem Brennare, wokalistą, gitarzystą i głównym kompozytorem Lake of Tears.

Dwa lata temu ukazał się album "The Neonai" i Lake of Tears zawiesił działalność. Lake of Tears jednak powrócił. Potrzebowaliście przerwy?

Reklama

Decyzję o zawieszeniu działalności podjęliśmy w 1999 roku, po wydaniu płyty "Forever Autumn". Sprzedaliśmy wtedy większość posiadanego sprzętu i już nigdy więcej mieliśmy nie grać.

Dlaczego podjęliście taką decyzję?

Czasem w życiu masz ochotę przerwać to, co robiłeś dotychczas, rzucić wszystko... Nie myśleliśmy o tym wiele, doszliśmy po prostu do wniosku, że lepiej będzie jeśli przestaniemy grać.

Lepiej? Dla kogo? Dla fanów, dla was?

Dla nas. Działo się z nami coś złego, wypełniały nas negatywne emocje. Muzyka nie przynosiła nam już radości. A jeśli grasz w zespole i dostrzegasz, że w którymś momencie przestaje to być dla ciebie dobre, powinieneś przestać.

Decyzję o zawieszeniu działalności podjęliście w 1999 roku, ale pożegnalny album ukazał się trzy lata później. Nie była to więc chyba łatwa decyzja, prawda?

To prawda. Muzyka była częścią naszego życia? Po wydaniu "Forever Autumn" i wyprzedaniu części naszego sprzętu postanowiliśmy poświęcić czas rodzinie. Znaleźliśmy prace i nie chcieliśmy już poświęcać energii na grę w zespole. Niektórzy członkowie Lake of Tears przeprowadzili się do innych miast...

Więc jak powstał wspomniany pożegnalny album?

Po ukazaniu się "Forever Autumn" i, de facto, rozwiązaniu zespołu, chcieliśmy bardzo szybko nagrać jeszcze jedną płytę. Najbardziej zależało na tym naszej wytwórni Black Mark. Okazało się jednak, że stworzenie kolejnego albumu zajmie więcej czasu niż się spodziewaliśmy i dlatego "The Neonai" ukazał się dopiero w 2002 roku. Byliśmy bardzo naiwni myśląc, że napiszemy i nagramy dziesięć kawałków w dwa miesiące. Jako główny kompozytor zespołu przyznaję, że przeżywaliśmy wtedy twórczy kryzys. Miałem sporo muzycznych pomysłów, ale nie wiedziałem co z nimi zrobić, nie miałem chęci, a może nie umiałem przekształcić ich w płynne utwory. Dzisiaj widzę, że sposobem na przełamanie kryzysu było rozstanie się z firmą Black Mark.

import rozrywka

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: nowa płyta | muzycy | DVD | muzyka | pomysł

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje