Reklama

"Wideoklip to martwe medium"

W 1980 roku Michael Stipe, Peter Buck, Mike Mills i Bill Berry założyli w Athens, małym amerykańskim miasteczku stanu Georgia, zespół R.E.M. Od wielu lat jest to jedna z najpopularniejszych i najbardziej znanych na świecie grup. Jej utwory "Losing My Religion", "Everybody Hurts" czy też "Man On The Moon", to już właściwie klasyka współczesnego rocka. W połowie kwietnia 2001 r. do sklepów trafił kolejny, już 12. już w karierze, a drugi po opuszczeniu zespołu w 1997 roku przez Billa Berry'ego, album grupy, zatytułowany "Reveal". Z tej okazji o nowej płycie, filmach i Polsce, z członkami R.E.M. rozmawiał Piotr Metz z Radia RMF FM.

Nowy album R.E.M zatytułowany jest "Reveal". Zatem co "odkryliście" na waszym nowym albumie? Proszę, powiedzcie uczciwie.

Reklama

Chciałbym powiedzieć, że odkryliśmy tam przede wszystkim to, czym zajmujemy się przez cały ostatni rok. Tak naprawdę tytuł nie wskazuje na nic konkretnego, z wyjątkiem tego, że podobało nam się to słowo. Pochodzi z wiersza "I've Been High". Nadawanie tytułu płycie zawsze jest trudne, ponieważ ludzie będą się starać bardziej w niego wczytać, znaleźć więcej niż to, czym naprawdę jest.

Nie próbuję tego robić... Ale wydaje mi się, że ten album jest radośniejszy w porównaniu z albumem poprzednim, zatytułowanym właśnie "Up". Zgadzacie się, że teraz jesteście szczęśliwsi, czy też po prostu brzmicie na tym albumie bardziej radośnie?

Z pewnością jesteśmy szczęśliwsi jako zespół, szczęśliwsi niż podczas produkowania ostatniej płyty i myślę, że to prawdopodobnie daje się odczuć w muzyce.

Myślę też, iż okładka jest w stylu lat 60. I muzyka - jak dla mnie - także jest w stylu lat 60. Uważam, że okładka jest fantastyczna, jest tak prosta... Jak to się stało, że nie umieściliście siebie na okładce? Jesteście bardzo enigmatycznymi facetami, nigdy tego nie robicie...

Wiesz, ja zawsze lubiłem tajemnicę związaną z kupowaniem płyty, oglądaniem okładki. Jeszcze jako dzieciak próbowałem odgadnąć, co ona oznacza... Jeśli masz trzech po prostu siedzących tam facetów, wiesz, co to oznacza - trzech facetów, wielka mi rzecz... Lubię raczej odkrywanie, zazwyczaj wiesz kto jest w zespole. Myślę o tych wszystkich płytach z nagraniami muzyki klasycznej, które mam i aż się chce, by okładki nie przedstawiały artystów.

Ale będąc artystą tak czy owak jesteś trochę ekshibicjonistą, więc musisz się pokazywać...

Trochę tak, ale możesz poszukać w Internecie, są tam nasze zdjęcia, jeśli chcesz je pooglądać...

Niezależni, artystyczni czy intelektualni - trzy określenia. Które najlepiej do was pasuje, by powiedzieć wprost...?

Myślę, że jedna rzecz, którą zawsze próbowaliśmy robić lub upieraliśmy się przy niej, to podejmować swoje własne decyzje lub robić rzeczy we właściwy sobie sposób. Będziemy słuchać rad innych ludzi, ale kiedy trzeba podjąć ostateczną decyzję, podejmujemy ją we trzech plus nasz menadżer.

import rozrywka

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: MAN | RMF | georgia | Nowy Jork | piosenki | Radość | john | U2 | piosenka | smutek | film | muzyka | Peter | martwe | Michael | rzeczy | wideoklip

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje