Reklama

"To, co robimy, jest dla nas prawdziwą pasją"

Warszawski skład Paresłów tworzą dwie Doroty, młode dziewczyny noszące pseudonimy Fala i Doreli, które nagrywają hip hop przeznaczony nie tylko dla fanów tego gatunku. Zadebiutowały w 2001 roku płytą "Galaktao". Dwa lata później wydały swój drugi album, "Ironia", będący kompilacją utworów nagranych w latach 2001-2003. Teksty Paresłów to śpiewana poezja. Nie ma w nich - tak popularnego w polskim hip hopie - wykładania "kawy na ławę". Muzycznie album odbiega od hiphopowego kanonu. Nie brak na nim bounce’u, elektronicznego brzmienia i obowiązkowych scratchy, jednak obok tych elementów pojawiają się także "żywe" instrumenty - gitara, bas, perkusję i saksofon. Z okazji wydania płyty, zespołem Paręsłów rozmawiał Marcin Samborski (mhh.pl).

Kiedy zobaczyłem teledysk do utworu "Gwiazda", na mojej twarzy pojawił się duży uśmiech. Zastanawiam się jednak, o co tak naprawdę chodzi w tym kawałku i skąd się wziął pomysł na jego nagranie?

Reklama

Fala: Po wydaniu pierwszej płyty, a dokładnie po tym, kiedy pojawiłyśmy się w kilku pismach, ludzie zaczęli odnosić się do nas jak do jakiś gwiazd. Kiedy na przykład nie miałam czasu umówić się ze znajomym na spotkanie, on mówił: "Widzę, że masz już gwiazdorskie akcje i nie masz czasu spotkać się z kumplem". Tak naprawdę to żadne z nas gwiazdy. To, co robimy, jest dla nas prawdziwą pasją, a samo pokazywanie się w telewizji jest po części skutkiem ubocznym. Niestety, jest dużo ludzi, którzy dążą do tego, by się pokazywać w mediach, zamiast skupić się na dobrym wykonywaniu swojej pracy. Właśnie o nich jest ten kawałek.

Kto wpadł na pomysł teledysku do tego utworu?

Dore: Tak naprawdę chciałyśmy zrobić poważny klip, dający trochę do myślenia. Były już nawet wymyślone postacie, tacy zwykli ludzie, którzy w codziennym życiu są gwiazdami. Chciałyśmy pokazać np., że mała dziewczyna, która na zakończenie roku robi pokaz baletu, może być gwiazdą dla swojej mamy. Niestety, nie znalazł się zespół reżyserski, który chciałby podjąć się tego zadania. Wszyscy chcieli zrobić klip w stylu typowo amerykańskim, czyli złoto, wielka limuzyna i faceci na smyczy. W końcu doszłyśmy do porozumienia z Mustasz Filmnacja i udałyśmy się do Wrocławia na kręcenie teledysku. Sceny miały ukazywać życiowe historie.

Fala: Ja miałam być wiolonczelistką, która ćwiczy godzinami, Tede był pasjonatem rowerów, a Dore miała być rajdówką.

Dore: Główny nacisk stawiałyśmy na to, aby pokazać, że osobom tym ciężki trening sprawia przyjemność i to, co robią, jest ich pasją, a sam fakt zdobywania nagród jest tylko skutkiem ubocznym. Kiedy jednak przyszło do kręcenia teledysku, okazało się, że jest on totalnym fristajlem. Pojawiło się mnóstwo zabawnych osób oraz historii, które warto było pokazać. Efekt końcowy bardzo nam się spodobał i mimo że odbiegał od naszych początkowych założeń, zgodziłyśmy się na wersję, którą można było zobaczyć w telewizji.

import rozrywka

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: hip hop | kolesie | koncerty | pomysł | koncert | śmiech | dziewczyny | fala

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama