Reklama

"Szczerość i uczucie"

Grupa Backstreet Boys to bez wątpienia najpopularniejszy obecnie na świecie boysband. Już od pięciu lat jej członkowie są przedmiotem westchnień tysięcy fanek na całym świecie. Ich poprzednia płyta "Millenium" znalazła na całym świecie 21 milionów nabywców, z czego ponad 12 milionów w USA. Wokaliści twierdzą, że nie są już nastolatkami, a również ich muzyka dojrzała, co postanowili udowodnić swym czwartym (a trzecim w USA) w swej historii albumem zatytułowanym "Black & Blue". Z okazji ukazania się tej płyty, AJ, Howie, Brian, Nick i Kevin opowiedzieli nam o swej współpracy z Maxem Martinem, występie z Lionelem Ritchie, koncertowych planach, Internecie i Napsterze.

Czym album "Black & Blue" różni się od poprzednich płyt?

Reklama

To jest na pewno najbardziej emocjonalny album ze wszystkich, jakie dotąd nagraliśmy. Mamy nadzieję, że każdy znajdzie na nim coś dla siebie. W przypadku tego albumu bardziej niż poprzednio zaangażowaliśmy się w produkcję i komponowanie. Ta płyta opowiada o codziennych sprawach, przez co jest bardziej szczera. Ogólnie mówiąc, poruszamy na niej wszelkie problemy związane z miłością, takie jak zdrada, pożądanie i radość. Dotykamy zarówno jasnych, jak i ciemnych stron ludzkiego charakteru. To co jest dobre w tej płycie, to fakt, iż każdy z utworów może być słuchany z osobna i broni się jako samodzielne dzieło.

Jako pierwszy singel na rynek trafił utwór "Shape Of My Heart". O czym on opowiada?

Ten utwór opowiada o tym, jak jedna ze stron pewnego związku jest mocno zajęta swoją pracą i odstawia na bok swój najbliższą osobę. W końcu jednak zdaje sobie z tego sprawę i zaczyna prosić partnera lub partnerkę o przebaczenie. To bardzo uczuciowy utwór, bo my tacy właśnie jesteśmy.

Jak wspominacie pracę z Maxem Martinem?

Max to dziwna osoba. Tak go przynajmniej postrzegają ci, którzy go nie znają. Ma dość specyficzne poczucie humoru. Ale jest wspaniałym kompozytorem i praca z nim była wspaniała. To właśnie z nim napisaliśmy "The Shape Of My Heart", "The Call" i "It's True". Ten drugi utwór, a pierwszy na płycie, opowiada historię faceta, który będąc w klubie z przyjaciółmi, nagle dostrzega jakąś piękną kobietę i ma zamiar ją poderwać. Dzwoni więc do żony i mówi jej, że wróci później i udaje, że mu się kończy bateria w telefonie. Krótko mówiąc to piosenka o zdradzie. Nie znaczy to jednak, że sami zdradzamy.

A jak pracowało wam się z Babyfacem?

Wspaniale. To było spełnienie naszych marzeń. Bardzo go szanujemy i podoba nam się to, co robi. Wszyscy dorastaliśmy słuchając jego muzyki. To człowiek, od którego bije dziwna siła i który potrafi bardzo łatwo umotywować kogoś do pracy. To było duże przeżycie i wspaniała zabawa.

import rozrywka

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: USA | uczucie | utwór | szczerość

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje