Reklama

"Nie jestem zbyt zabawnym kolesiem"

Jeśli istnieje w świecie muzyki rockowej synonim niezawodnego basisty, to z pewnością jest nim Neil Murray. Ten urodzony w Szkocji muzyk z podziwu godną konsekwencją piął się po szczeblach kariery począwszy od początku lat 70. i cierpliwie czekał dekadę, aby odnieść wielki sukces jako jeden z filarów grupy Whitesnake. Zawsze spokojny i uśmiechnięty na scenie, zawsze bezbłędnie odgrywający swoje partie, niezawodny praktycznie w każdej sytuacji. Nic dziwnego, że słychać go na płytach Black Sabbath, Gary'ego Moore'a, Petera Greena, Briana May'a i wielu innych. Nie odmawiał swojej pomocy również mniej znanym muzykom, jak na przykład niemieckiemu gitarzyście Rolfowi Munkesowi, z którym zarejestrował album, wydany w listopadzie 2001 roku pod szyldem Empire. Premiera właśnie tego wydawnictwa była dobrą okazją dla Lesława Dutkowskiego do porozmawiania z Neilem Murray'em.

Najpierw chciałem cię zapytać, co w tej chwili jest twoim priorytetem? Nagrałeś album "Hypnotica" z zespołem Empire - czy zrobiłeś to tylko gościnnie, czy też jesteś regularnym członkiem tego zespołu?

Reklama

Kiedy nagrywaliśmy ten materiał, nie było jeszcze mowy o zespole. To było w styczniu 2001 roku. Wówczas w założeniach miał to być drugi solowy album Rolfa Munkesa. On sam kilka miesięcy później zdecydował, iż będzie to album firmowany przez zespół, a nie solowe dzieło. Sądzę, że to lepsze rozwiązanie ze względów promocyjnych. Większym zainteresowaniem cieszą się bowiem płyty zespołów, niż solowe dzieła gitarzysty. Na razie nie wiem jednak, czy Empire będzie czymś, co przetrwa dłużej - nie potrafię powiedzieć, czy będą np. jakieś koncerty. W tej chwili na pewno jestem regularnym członkiem zespołu Company Of Snakes, w którym gram razem z Micky Moodym i Berniem Marsdenem. Pracuję też z innymi wykonawcami, ale to raczej zajęcie czasowe. Zajmuję się również produkowaniem nagrań, gram w różnych grupach covery z lat 60. i 70. oraz robię całą masę innych rzeczy. Moim głównym zespołem jest jednak Company Of Snakes.

Jeśli już mowa o Company Of Snakes, to przeczytałem niedawno, że pracujecie nad nową płytą studyjną "Burst The Bubble", która ma zostać wydana pod koniec stycznia. Czy te informacje są prawdziwe?

Zdecydowana większość z tych informacji jest prawdziwa. W zasadzie z tą płytą było tak, że mniej więcej rok po zakończeniu jej nagrywania wytwórnia nie była zadowolona z miksów i zażyczyła sobie, aby zrobić to jeszcze raz. Potem okazało się, że jest już za późno, by ją wydać w pierwotnie przewidzianym terminie, czyli w maju bądź czerwcu 2001 roku. Wytwórnia przeniosła więc premierę na październik. Ale zdarzyło się to, co zazwyczaj zdarza się w sytuacjach, gdy wytwórnia ma wiele innych albumów do wypromowania. Wydanie zostało więc po raz kolejny przełożone, tak więc te piosenki są już dość stare, ale materiał uważam za bardzo dobry. Są na nim naprawdę dobre kawałki.

import rozrywka

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Black Sabbath | pomysły | wytwórnia | koncerty | techniki | muzycy | muzyka | piosenki | Murray | rzeczy | śmiech | Nie

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje