Reklama

"Nie cierpię wracać do tego, co było"

Dla większości fanów rocka John Paul Jones na zawsze pozostanie w pamięci jako członek jednego z największych zespołów tego gatunku - Led Zeppelin. Tworzył w nim wspaniałą sekcję rytmiczną z nieżyjącym już Johnem "Bonzo" Bonhamem. Jednakże mówienie o nim wyłącznie w kontekście tej grupy byłoby krzywdzące, gdyż Jones od dziesięcioleci to ceniony aranżer i producent, mający na koncie współpracę z tak różnymi wykonawcami, jak m.in. Cliff Richard, Tom Jones, Donovan, Butthole Surfers, Cinderella, Red Hot Chili Peppers, The Mission, Jeff Beck, Diamanda Galas i R.E.M. Jego nazwisko widnieje na kilkudziesięciu rozmaitych wydawnictwach fonograficznych nie związanych z zespołem Led Zeppelin. John Paul Jones, profesjonalnie występujący jako muzyk od 17. roku życia, cieszył się wielkim uznaniem jeszcze zanim stworzył Led Zeppelin wespół z Jimmym Pagem.


Reklama

Po zakończeniu działalności przez Led Zeppelin w 1980 roku ,"Jonesy" - jak nazywają go przyjaciele - przez długi czas pozostawał w cieniu dwóch swoich kolegów, Roberta Planta i Jimmy’ego Page’a. Na dobrą sprawę jego nazwisko pojawiło się tylko raz, w 1985 roku, przy okazji ścieżki dźwiękowej do filmu "Scream For Help", której był autorem. Swój czas poświęcał głównie na produkowaniu i aranżowaniu muzyki dla innych artystów. W 1994 roku nagrał album ?Sporting Life? z Diamandą Galas, a pięć lat później objawił się wreszcie jako artysta solowy znakomitą instrumentalną płytą "Zooma". Na swoje kolejne dzieło "The Thunderthief", kazał nam czekać blisko trzy lata.

O okolicznościach powstania albumu John Paul Jones opowiedział Lesławowi Dutkowskiemu.

Zanim porozmawiamy o twojej nowej płycie, chciałem cię zapytać o szczególne wydarzenie, w którym ostatnio uczestniczyłeś, mam na myśli koncert Guitars Against Landmines, zorganizowany w Manchesterze. Oprócz ciebie grali tam między innymi Bill Wyman i Roy Harper. Jakie są twoje wrażenia?

To było wspaniałe wydarzenie zorganizowane przez Julie Felix, wokalistkę folkową. Dzięki niej pojawiło się wiele wspaniałych osób. Ja znam ją od początku lat 70. Czasami grywaliśmy razem. Zadzwoniła do mnie i zapytała, czy nie chciałbym wziąć w tym udziału. Były różne gatunki muzyki. Po raz pierwszy od 25 lat spotkałem się z Roy’em Harperem. Grałem z moim trio kawałki z "Zoomy", "The Thunderthief" i utwór Led Zeppelin. Wystąpił Bill Wyman z Rhythm Kings, z którymi grał także Georgie Fame. W sensie muzycznym wszystko było niesamowicie zróżnicowane, ale odbywało się dla szczytnego celu.

Często bierzesz udział w takich koncertach, które mają podtekst polityczny? Interesujesz się polityką?

Owszem interesuję się polityką, ale nie gram zbyt często na takich koncertach.

Przejdźmy do twojego nowego albumu "The Thunderthief". Na szczęście nie musieliśmy czekać na twoją kolejną płytę kilkanaście lat, jak to było w przypadku "Zoomy", ale jednak od wydania twojego poprzedniego albumu minęły prawie trzy lata. Co się z tobą działo w tym czasie? Jak zwykle produkowałeś i aranżowałeś muzykę dla innych wykonawców, czy zwyczajnie postanowiłeś zrobić sobie przerwę?

Koncertowałem.

import rozrywka

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje