Reklama

Reklama

Taylor Swift wzruszona wspomina wygrany proces z radiowcem

Rok po zwycięskim procesie z radiowym DJ-em, Robertem Muellerem, Taylor Swift opowiedziała o całej sprawie podczas koncertu w Tampa na Florydzie. Wokalistka nie kryła wzruszenia.

Rok po zwycięskim procesie z radiowym DJ-em, Robertem Muellerem, Taylor Swift opowiedziała o całej sprawie podczas koncertu w Tampa na Florydzie. Wokalistka nie kryła wzruszenia.
Taylor Swift zdradziła, jak czuła sie podczas procesu Davida Muellera o molestowanie seksualne / Ian Gavan /Getty Images

Przypomnijmy, że cała sprawa między prezenterem a Taylor Swift rozpoczęła się w czerwcu 2013 roku. Amerykanka zdradziła później, że David Mueller, który pracował w radiu KYGO-FM, "podciągnął jej spódnicę i dotykał po pośladkach".

W efekcie radiowca wyrzucono z pracy, za co również zdecydował się pozwać wokalistkę, żądając od niej trzech milionów dolarów zadośćuczynienia. Mimo zaprzeczeń ze strony Muellera, prawnicy Taylor Swift twierdzili, że pracodawcy mężczyzny otrzymali dowody świadczące o jego winie.

14 sierpnia 2017 roku zapadł wyrok w sprawie. Muellera uznano za winnego i został zobowiązany do zapłacenia artystce symbolicznego dolara (o taką kwotę walczyła sama Swift, gdyż chodziło jej o zwycięstwo, a nie o pieniądze). 

Reklama

W rozmowie z magazynem "Time" Swift opowiedziała o tym, jak sprawa przeciwko Muellerowi wpłynęła na jej życie i przywołała wydarzenia z sali sądowej. Podczas procesu wokalistka została zapytana przez prawnika Muellera, czy ma poczucie winy za to, że ten stracił pracę.

"Nie zamierzam pozwolić ani tobie, ani twojemu klientowi, byście w jakikolwiek sposób sprawili, że poczuję, że to była moja wina. Oto jesteśmy, kilka lat później, i ja jestem obwiniana za nieszczęśliwe wydarzenia z jego życia, które są efektem jego decyzji - nie moich" - odpowiedziała Taylor Swift.

Rok po zakończeniu procesu wokalistka wróciła do sprawy i ponownie opowiedziała o niej fanom.

"Rok temu nie grałam koncertu w Tampa. Byłam na sali sądowej w Denver w Colorado. Byłam tam w związku ze sprawą napaści seksualnej i tego dnia rok temu przysięgli stanęli po mojej stronie i powiedzieli, że mi wierzą" - opowiadała.

"Myślę teraz o ludziach, którzy nie uwierzyli, którym nie uwierzono oraz o tych, którzy bali się mówić, bo byli przekonani, że nikt im nie uwierzy" - kontynuowała.

"Chcę też powiedzieć, że przykro mi z powodu każdego, komu nie uwierzono. Sama nie wiem, jak wyglądałoby moje życie, gdyby to spotkało i mnie. Chciałam też dodać, że mamy jeszcze wiele do zrobienia i jestem wdzięczna, że byliście wtedy ze mną podczas tego okropnego momentu mojego życia" - mówiła.

W ramach solidarności z wokalistką fani zaczęli publikować zdjęcia jednego dolara, którego Mueller miał zapłacić wokalistce. Przypomnijmy, że wokalistka symbolicznego dolara umieściła również w swoim teledysku "Look What You Made Me Do", który trafił do sieci pod koniec sierpnia 2017 roku.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL