Smoke Dawg nie żyje. Kolejny raper zastrzelony

W wieku 21 lat zginął kanadyjski raper Smoke Dawg, współpracownik m.in. Drake'a.

Fani opłakują śmierć Smoke Dawga

Smoke Dawg zmarł w szpitalu w Toronto, gdzie został przewieziony po strzelaninie na jednej z ulic. Razem z nim śmierć poniosła jeszcze jedna osoba.

Reklama

Do tragicznego zdarzenia doszło w sobotni wieczór (30 czerwca) przed klubem Canada's Cube. Do stojącej grupy oddano serię strzałów z przejeżdżającego SUV-a z przyciemnianymi szybami.

Troje rannych (dwóch mężczyzn i kobieta) zabrano do szpitala, jednak dwóch z nich nie udało się uratować.

W mediach społecznościowych pojawiły się nagrania pokazujące młodego mężczyznę leżącego na chodniku w kałuży krwi.

1 lipca policja w Toronto potwierdziła, że jedną z ofiar był raper Smoke Sawg (naprawdę nazywał się Jahvante Smart).

Hołd 21-latkowi złożyli m.in. DrakeMustafa the Poet.

"Najgorszy dzień w życiu. Smokey odszedł, niech nasze modlitwy zaprowadzą go do nieba" - napisał Mustafa the Poet.

Kariera Smoke Dawga rozpoczęła się 2015 r. z utworem "Still". Młody raper współpracował z m.in. Skeptą i French Montaną. Razem ze Skeptą wystąpił na koncercie Drake'a w ramach jego trasy "Boy Meets World Tour" w Londynie w marcu 2017 r.

Opublikowane pod koniec czerwca nagranie "Fountain Freestyle" miało być zapowiedzią debiutanckiego albumu młodego rapera.

Dowiedz się więcej na temat: Smoke Dawg | śmierć

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje