Reklama

Reklama

Skiba zachęca do chwalenia się pomocą. "Nawet lanserzy są potrzebni"

Showman i lider zespołu Big Cyc chwali modę "na pomaganie", która - jego zdaniem - zapanowała obecnie w Polsce. I apeluje, by nie hejtować pomagających, którzy robią sobie przy tej okazji zdjęcia, a później prezentują je w Internecie.

Showman i lider zespołu Big Cyc chwali modę "na pomaganie", która - jego zdaniem - zapanowała obecnie w Polsce. I apeluje, by nie hejtować pomagających, którzy robią sobie przy tej okazji zdjęcia, a później prezentują je w Internecie.
Krzysztof Skiba nie ma nic przeciwko chwaleniu się pomocą Ukrainie /Wojciech Stróżyk /Reporter

Krzysztof Skiba udostępnił na Instagramie i Facebooku kilka zdjęć, na których jego znajoma przygotowuje posiłki dla ukraińskich dzieci, "uciekinierów z piekła", jak się wyraził.

"Nie czyni tego w ramach jakiejkolwiek organizacji. Zgłosiła się i pomaga. Piękna kobieta z pięknym sercem. Jedna z tysięcy Polek, które pomagają" - pochwalił koleżankę. Przy tej okazji zauważył, że "w necie pełno jest ataków na osoby, które robią sobie fotki przy darach dla Ukraińców" i zaapelował, by tych ludzi nie krytykować. 

"Dla niektórych to pamiątka, dla innych informacja, a dla jeszcze innych lans. Ale lans można wykorzystać wreszcie w pozytywnym celu. Lepiej, że ludzie się lansują przy okazji pomocy Ukrainie, niż przy okazji zakupu nowej kiecki czy butów".

Reklama

Skiba wyraził zadowolenie, że zapanowała "moda na pomaganie". "To lepsze niż moda na szpanowanie drogimi zegarkami czy wypadami na wakacje do egzotycznych miejsc. A kto wie? Może nawet ci, którzy uprawiają lans na pomaganiu, zainspirują tych, którzy jeszcze NIC nie robią. Taki lans to promocja dobra (...)". Dziś nawet lanserzy są potrzebni. Bo potrzebni są wszyscy, którzy czynią dobro" - zauważył.

Większość fanów Skiby zgadza się z nim w kwestii "szlachetnego lansu": "Prawdziwe słowa Panie Skiba, lubię patrzeć na taki lans" - skomentowała jego post jedna z internautek. 

Inna dodała: "Wiadomo, że część osób potraktuje to jako sposób na lans, ale jeśli dzięki temu choć jedna ukraińska kobieta, dziecko lub starsza osoba będzie mniej głodna i będzie miała, co na garb włożyć to i tak w ogólnym rachunku bilans będzie dodatni".

Niektórym nie podoba się jednak, że zostali o lans posadzeni. Można więc przeczytać i takie komentarze: "Umieszczając swoje skromne zdjęcie z pomocą w pierwszym dniu, miałam ma myśli dać innym kopa do działania!!! Lans nie jest mi do niczego potrzebny".

"Wiecie, po co robimy fotki? Jestem wolontariuszem w dużym magazynie z darami. Od początku nie robiliśmy sobie fotek, bo nawet nie ma za bardzo czasu. Tymczasem te mniejsze magazyny, chcąc zebrać jak najwięcej darów, opowiadają na forum, a potem słyszę od tych, co palcem nie kiwną, że ten duży magazyn to nie jest tak sprawny, jak tamten... Pierdoły. To dla tych siedzących na dupie krytykantów, żeby podnieśli te swoje 4 litery i cokolwiek zrobili dla innych. Bodaj zakupy niech wniesie starszej osobie. G****o po swoim psie posprząta. Wolontariusze trzymajcie się dzielnie. Tak trzeba. Miejcie gdzieś krytykantów".

"Ludzie to jednak są dzbany... Mój znajomy wozi ludzi i robi zdjęcia na dowód, że faktycznie wozi ludzi, a nie pierdzi w stołek za kasę ze zbiórki, plus zbiera paragony... To nie lans, to dokumentacja". 

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL