Reklama

Reklama

Sammy Hagar żałuje swoich słów pod adresem Eddiego Van Halena. Nazwał go pijakiem

Sammy Hagar przyznał, że żałuje tego, co napisał w swojej autobiografii z 2011 roku. Wokalista w dość mocnym i prześmiewczym tonie opisywał swojego kolegę z zespołu – Eddiego Van Halena.

Sammy Hagar żałuje swoich słów o Eddiem Van Halenie

Książka Sammy’ego Hagara - "Red: My Uncensored Life In Rock" - ukazała się w marcu 2011 roku. Wokalista opisał w nim spotkanie z Eddiem Van Halenem z 2004 roku.

Hagar w tamtym czasie twierdził, że po rozwodzie z Valerie Bertinelli , słynny gitarzysta mocno się zaniedbał.

"Wyglądało to, jakby mieszkały tam wampiry. Wszędzie leżały butelki i puszki. Rączka od lodówki była urwana, a na ścianach były pajęczyny. Oczywiście w lodówce nie było jedzenia" - wspominał Hagar.

"Eddie spał na podłodze, gdzie miał rozłożony koc i poduszkę. W życiu nie widziałem bardziej wstrętnego miejsca" - kontynuował.

Reklama

Gwiazdor wprost nazwał w książce swojego przyjaciela "bezdomnym pijakiem" i wypomniał mu m.in. zepsute zęby.

Ponad 10 lat po wydaniu książki i niecały rok po śmierci Eddiego Van Halena (zmarł w październiku 2020 roku), Hagar przyznał, że zapędził się, jeśli chodzi o ówczesną ocenę muzyka. Wokalista dodał, że po śmierci wybitnego gitarzysty, jego fani nie powinni czytać takich rzeczy.

"Z powodu tragicznej śmierci Eddiego, szczerze przepraszam za odsłonięcie jego ciemnej strony, bo uważam, że nikt nie chce teraz wiedzieć o nim takich rzeczy, a jest to niestety w książce" - mówił w internetowym programie Paulo Barona. Dodał jednak, że wszystko, co znalazło się w książce, było niestety prawdą.

"Gdybym pisał książkę dziś, pisałbym jedynie dobre rzeczy o Eddiem, bo był niesamowitym, genialnym gitarzystą i świetnym przyjacielem i kolegą z zespołu dopóki sprawy się nie skomplikowały"  - tłumaczył.

"Na szczęście nasze sprawy miały swój dobry koniec, ale wcześniej nie skończyło się to dobrze dla zespołu" - wspominał.

Sammy Hagar grał w jednym zespole z Van Halenem w latach 1985 - 1996 i 2004 - 2006. Potem z powodu konfliktu wyleciał z grupy.

"Eddie Van Halen... jeden z najmilszych, najbardziej pokornych ludzi, jakich poznałem. Zawsze nie potrafiłem zrozumieć, jak tak skromny człowiek może tak świetnie grać na gitarze. Myślałem, że to niemożliwe, że trzeba mieć jakiś ogień w sobie, który ukrywa. Ale kiedy go pokazywał na scenie, był potężny" - podsumował wokalista.

INTERIA.PL

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Sammy Hagar | Eddie Van Halen | Van Halen

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje