Reklama

Reklama

Robert Janowski znów walczy z psychofanką. "To jest przerażające"

Robert Janowski wyznał, że ponownie jest nachodzony przez psychofankę, która została wypuszczona ze szpitala psychiatrycznego. "Niestety, nie wiem jak to możliwe, dowiedziała się, gdzie mieszkamy. Była już kilkukrotnie u nas pod domem" - opowiadała żona prezentera.

Robert Janowski wyznał, że ponownie jest nachodzony przez psychofankę, która została wypuszczona ze szpitala psychiatrycznego. "Niestety, nie wiem jak to możliwe, dowiedziała się, gdzie mieszkamy. Była już kilkukrotnie u nas pod domem" - opowiadała żona prezentera.
Robert Janowski z żoną Moniką /Artur Zawadzki /Reporter

Robert Janowski od lat jest znany w polskim show-biznesie. Początkowo próbował swoich sił w muzyce, występował m.in. jako wokalista Oddziału Zamkniętego i zespołu Zoo. Później przeszedł do telewizji, gdzie zyskał popularność m.in. jako prowadzący "Jaka to melodia?". Obecnie można go zobaczyć na przykład w programie "Twoja Twarz Brzmi Znajomo" (sprawdź!). 

Janowski jest bardzo lubiany przez widzów, jednak to nie zawsze jest powodem do radości. Jedna z kobiet prześladuje prezentera. Nie jest to pierwszy raz, gdy nachodzi prezentera i jego żonę. "Tej kobiecie się wydaje, że ona i ja jesteśmy ze sobą w związku od niepamiętnych czasów, tylko nie wiedzieć czemu przez tych ostatnich 12 lat - bo już 12 lat trwa stalking - jesteśmy w pewnego rodzaju separacji. Natomiast ja daję jej znaki" - mówił gwiazdor w rozmowie z portalem gazeta.pl. 

Reklama

"Za pierwszym razem włożyła do skrzynki list. Bez znaczka, bez adresu. Po prostu odręcznie napisany list: 'Robercie, wróciłam. Już wkrótce będziemy razem. Tak jak ci obiecywałam, pozbędę się jej'. Za drugim razem przerzuciła kwiaty przez furtkę" - dodała jego żona. Sprawa trafiła do sądu, kobieta trafiła do aresztu, a następnie do szpitala psychiatrycznego. 

Teraz jednak stalkerka opuściła placówkę i ponownie nachodzi małżeństwo Janowskich. "Wie, gdzie mieszkamy, bo myśmy się przeprowadzili z Ursynowa kawałek dalej poza Warszawę na wieś. Niestety, nie wiem jak to możliwe, dowiedziała się, gdzie mieszkamy. Była już kilkukrotnie u nas pod domem" - mówiła Monika Janowska w rozmowie z Plejadą. 

"Narysowała nam serce złamane na drzwiach jakąś szminką, farbą czerwoną. Domyślam się, że ma to przypominać krew, natomiast na szczęście nie jest to krew, ale jest to dosyć przerażające" - wyznała.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL