Reklama

Reklama

Pożar Universal Studios. "New York Times": Tysiące nagrań poszło z dymem

Gazeta "New York Times" ujawniła, że w pożarze Universal Studios w 2008 roku wytwórnia straciła tysiące taśm z muzyką oraz nagrania takich artystów jak Nirvana, Joni Mitchell, Janet Jackson i wielu innych.

Gazeta "New York Times" ujawniła, że w pożarze Universal Studios w 2008 roku wytwórnia straciła tysiące taśm z muzyką oraz nagrania takich artystów jak Nirvana, Joni Mitchell, Janet Jackson i wielu innych.
Wytwórnia Universal bezpowrotnie straciła tysiące nagrań wartych miliony dolarów /David McNew /Getty Images

Pożar w Universal Studios w Los Angeles wybuchł 11 lat temu, 1 czerwca 2008 roku. Oficjalną przyczyną pożaru był nieszczęśliwy wypadek.

Pracujący na dachu budynku używali lampy lutowniczej, by pokryć go asfaltowymi płytkami. Zakończyli pracę ok. godz. 3.00 w nocy z soboty na niedzielę i zgodnie z procedurą przez godzinę czuwali, po czym wyszli na przerwę. Strażnik zgłosił pożar o godz. 4.43.

Ogień zniszczył m.in. wieżę zegarową z "Powrotu do przyszłości", dekoracje z filmu "Żądło" i pawilon King Konga należący do parku rozrywki. Zniszczone zostały dekoracje przedstawiające ulice Nowego Jorku i Nowej Anglii. Spłonęło też ok. 40-50 tysięcy taśm filmowych, ale studio zapewniało, że ma ich kopie.

Reklama

Jednak w artykule "The Day The Music Burned" ("Dzień, w którym spłonęła muzyka") dziennikarz "New York Times" Jody Roden ujawnił, że bezpowrotnie przepadły gigantyczne zbiory muzyki. Według ich ustaleń zniszczeniu mogło ulec nawet 500 tys. nagrań.

Wśród nich znalazły się m.in. niepublikowane i nieznane dotąd utwory: Arethy Franklin, Chucka Berry'ego, Elli Fitzgerald, Mary J. Blige, Eminema, Dr. Dre, Toma Petty'ego, Yoko Ono, 2Paca, Stinga, Aerosmith,  Eltona Johna i wielu innych. Dziennikarze wprost nazywają pożar "największą katastrofą w historii branży muzycznej".

Zniszczeniu uległy również tysiące taśm-matek (pierwsze nagranie utworu), co znaczy, że niemożliwe będą kolejne wznowienia i reedycje.

Wytwórnia Universal, która w 2008 roku zapewniała, że żadna muzyka nie ucierpiała, wydała komunikat, w którym zarzucają dziennikarzom liczne nieścisłości, zaprzeczenia i niezrozumienie skutków pożaru. Przedstawiciele firmy nie kwestionują jednak skutków pożaru.

"Incydent nigdy nie wpłynął na komercyjne wydanie muzyki" - czytamy w oświadczeniu dla "Variety". Serwis ustalił natomiast nieoficjalnie, że początkowo sam Universal nie był świadom strat jakie poniósł. Nigdy nie było jednak mowy, że zbiory zostały utracone bezpowrotnie.

Według byłego pracownika studia  - Randy'ego Aronsona - początkowo straty wytwórni szacowane były na 150 milionów dolarów, jednak tak naprawdę trudno oszacować, jak duże były zniszczenia i co dokładnie uległo spaleniu, więc równie trudno oszacować prawdziwe koszty tragedii.

W sprawie głos zabrał też m.in. członek Nirvany, Krist Novoselić, który stwierdził, że wszystkie nagrania z płyty "Nevermind" bezpowrotnie przepadły. Zespół R.E.M. oświadczył, że próbuje rozeznać się w sytuacji na temat ich nagrań. Muzyk zespołu Asia Goeffrey Downes stwierdził natomiast, że przestało go dziwić, dlaczego nikt w wytwórni nie mógł znaleźć oryginalnych taśm z ich piosenkami.


INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: Universal Studios

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama