Reklama

Powstanie film o Chrisie Cornellu. Co zobaczymy w "Black Days"?

We wrześniu na plan wejdą twórcy filmu "Black Days", w którym przedstawione zostaną ostatnie dni Chrisa Cornella, który targnął się na swoje życie, mając 52 lata.

Chris Cornell zmarł w wieku 52 lat

Chris Cornell popełnił samobójstwo 18 maja 2017 r. w hotelowym pokoju w Detroit. Dzień wcześniej wraz z Soundgarden wystąpił w tym mieście na koncercie.

Reklama

Nagła i niespodziewana śmierć rockmana zszokowała opinię publiczną na całym świecie.

Badania toksykologiczne wykazały, że 52-letni wokalista wziął nie tylko przepisany Ativan. W jego organizmie znaleziono m.in.: nalokson (pochodzący z leku o nazwie Narcan), butalbital (lek psychotropowy), lorazepam (składowa wspomnianego już Ativanu), pseudoefedryna (syntetyczny zamiennik efedryny) oraz barbiturany (składowe leków nasennych, znieczulających i przeciwpadaczkowych). Wszystkie wymienione substancje pochodzą z leków na receptę.

Ostatnie dni Chrisa Cornella będą tematem nowego filmu pt. "Black Days". Zdjęcia do produkcji ruszą już we wrześniu. Za produkcję filmu odpowiadają AmeriFilms LLC i Road Rage Films. Wiadomo, że w produkcji wystąpi John Holiday. Nie wiadomo, kto natomiast wcieli się w samego lidera Soundgarden.

Na razie producenci filmu zapowiedzieli jedynie, że zdjęcia w związku z pandemią koronawirusa będą powstawały w odpowiednim reżimie sanitarnym. Aktorzy mają być filmowani przez małe ekipy, które będą nosić maski i zachowywać dystans. 

Jednak, jak donosi Pitchfork, film nie jest autoryzowany przez bliskich Cornella. Przedstawiciel twierdzi, że nikt nie skontaktował się z nimi w celu uzyskania jakichkolwiek informacji.

***Zobacz także***

INTERIA.PL

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Chris Cornell

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje