Reklama

Reklama

Placido Domingo odrzuca oskarżenia dotyczące korzystania z usług handlarzy żywym towarem

Hiszpański tenor Placido Domingo odrzucił w rozmowie z meksykańską telewizją TV Azteca oskarżenia, iż korzystał z usług argentyńskiej grupy przestępczej handlującej ludźmi. Przyznał, że czuje się oszukany przez osoby, które uważał za muzyków.

Hiszpański tenor Placido Domingo odrzucił w rozmowie z meksykańską telewizją TV Azteca oskarżenia, iż korzystał z usług argentyńskiej grupy przestępczej handlującej ludźmi. Przyznał, że czuje się oszukany przez osoby, które uważał za muzyków.
Placido Domingo w towarzystwie Władimira Putina i Walerija Giergijewa (2013 r.) /Sasha Mordovets /Getty Images

Placido Domingo stwierdził w wywiadzie, że w przeszłości współpracował muzycznie z osobami z grupy uważanej przez argentyńską policję za sektę handlującą żywym towarem. Z dochodzenia wynika, że zmuszała ona też swoich członków do prostytucji.

"Nie mam z tą sprawą nic wspólnego" - podkreślił śpiewak dodając, że czuje się wykorzystany przez osoby, które uważał przez wiele lat za przyjaciół. Według Domingo dochodzenie prowadzone przez policję nie potwierdziło jego winy w związku z działalnością argentyńskiej sekty.

W piątek madrycki dziennik "La Razon" poinformował o śledztwie prowadzonym w Argentynie wobec grupy przestępczej, która miała handlować żywym towarem.

Placido Domingo zaprzecza oskarżeniom

Gazeta napisała, że argentyńska policja łączy słynnego artystę z dochodzeniem w sprawie grupy przestępczej, która od kilku lat była podsłuchiwana przez śledczych. Wskazała, że w zarejestrowanych rozmowach członków gangu nie tylko pojawia się osoba o imieniu "Placido", ale również słychać osobę z głosem identycznym co Domingo negocjującym cenę z domniemanymi przestępcami.

Reklama

W 2019 roku pod adresem Placido Domingo pojawiły się oskarżenia dotyczące seksualnego molestowania kobiet. Ponad 20 kobiet zarzuciło śpiewakowi, że miał je napastować podczas współpracy zawodowej. Miał dotykać i całować kobiety wbrew ich woli. W gronie kobiet zarzucających Domingo nadużycia seksualne była śpiewaczka Angela Turner Wilson, która jako jedna z nielicznych zgodziła się oskarżyć tenora bez zastrzegania sobie anonimowości.

Po ponad roku od pojawienia się zarzutów Placido Domingo zapewnił, że nigdy nie dopuścił się zarzucanych mu czynów. Dodał, że gotów jest stanąć przed hiszpańskim wymiarem sprawiedliwości, aby dowieść swojej niewinności.

W 2020 roku artysta przeprosił za swoje postępowanie i oświadczył, że bierze za nie pełną odpowiedzialność. Kilka dni później wydał jednak kolejne oświadczenie. Stwierdził w nim, że jego przeprosiny dały "fałszywe wyobrażenie", że zachowywał się wobec oskarżających go kobiet agresywnie lub szantażował je utrudnieniem kariery zawodowej.

"Pozostaje mi tylko wziąć pod uwagę fakt, że na razie nie będę mógł śpiewać w niektórych częściach świata, takich jak Stany Zjednoczone i Hiszpania, mój kraj" - dodał.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL