Reklama

Reklama

Pięć lat od śmierci Mindy McCready

Na początku swojej kariery Mindy McCready cieszyła się popularnością, jednak nałogi i nieudane życie prywatne doprowadziło sprawiły, że znalazła się na dnie. 17 lutego mija pięć lat o śmierci gwiazdy country.

Na początku swojej kariery Mindy McCready cieszyła się popularnością, jednak nałogi i nieudane życie prywatne doprowadziło sprawiły, że znalazła się na dnie. 17 lutego mija pięć lat o śmierci gwiazdy country.
Mindy McCready popełniła samobójstwo w wieku 37 lat /Brad Barket /Getty Images

Urodzona W listopadzie 1975 roku Mindy McCready profesjonalną karierę muzyczną rozpoczęła w wieku 18 lat, krótko po podpisaniu kontraktu z BNA Records. Debiutancka płyta wokalistki - "Ten Thousand Angels" - rozeszła się w nakładzie dwóch milionów egzemplarzy, pokrywając się w Stanach Zjednoczonych podwójną platyną.

Nieco gorsze wyniki zaliczyła druga płyta artystki, "I Don’t Stay The Night" (825 tys. sprzedanych kopii). Wydawało się, że kariera młodej gwiazdy zmierza w dobrą stronę, jednak problemy w życiu prywatnym sprawiły, ze wokalistce zaczęło iść coraz gorzej w branży muzycznej.

Reklama

Jej trzecia płyta "I’m Not So Though" sprzedała się zaledwie w nakładzie 144 tys. egzemplarzy, a czwarta "Mindy McCready" była całkowitą katastrofą sprzedażową.

W tym czasie Mindy zaczęła spotykać się z wokalistą Williamem Patrickiem McKnightem (miała z nim syna Zandera Ryana). Sielanka nie trwała jednak długo. W 2005 roku piosenkarz został aresztowany za próbę morderstwa swojej partnerki. W tym samym roku McCready próbowała popełnić samobójstwo przez przedawkowanie leków.

Coraz większe problemy z używkami i depresja powoli ściągały wokalistkę na dno. W 2008 roku piosenkarka trafiła do szpitala po kolejnej próbie samobójczej, a dwa lata później ponownie otarła się o śmierć po przedawkowaniu Darvocetu, który dostała od swojej matki.

McCready w pewnym momencie próbowała ratować swoje życie i karierę. M.in. dlatego pojawiła się w programie "Celebrity Rehab With Dr. Drew", gdzie publicznie opowiedziała o swoich uzależnieniach.

Gdy jednak wokalistka starała się pokonać swoje słabości, kłody pod nogi zaczęli rzucać jej były partner, Billy McKnight i matka, którzy w sądzie rozpoczęli batalię o prawo do opieki nad Zanderem Ryanem.

W tym czasie McCready zaczęła spotykać się z Davidem Wilsonem, producentem muzycznym, który miał pomóc jej ponownie osiągać sukcesy w muzyce. W 2012 roku na świat przyszedł ich syn Zayne.

W styczniu 2013 roku partner wokalistki został znaleziony w swoim domu z raną postrzałową. Producent został przetransportowany do szpitala, gdzie zmarł. Okoliczności śmierci Wilsona budziły sporo wątpliwości, sugerowano m.in., że udział w nim miała właśnie McCready. Ta stanowczo zaprzeczała, wyjaśniając, że David był jej bratnią duszą. Niedługo później ruszyło śledztwo, a badający śmierć Wilsona analizowali ją pod kątem samobójstwa.

Ich oficjalnych wyników wokalistka nie doczekała. 17 lutego 2013 roku 37-letnia Mindy McCready została znaleziona martwa na werandzie swojego domu. Obok niej, policjanci zaalarmowani przez sąsiadów strzałami, znaleźli martwego psa Davida Wilsona. W toku śledztwa okazało się, ze wokalistka najpierw zastrzeliła pupila swojego zmarłego chłopaka, a następnie popełniła samobójstwo.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy