Reklama

Reklama

Patrycja Markowska o pocałunku z Edytą Górniak. "Nigdy tego nie mówiłam"

Patrycja Markowska po raz pierwszy opowiedziała o imprezie przed słynnym koncercie na Wembley. "Kaca leczyłam chyba sześć dni" - tak zaczynała się historia.

Patrycja Markowska po raz pierwszy opowiedziała o imprezie przed słynnym koncercie na Wembley. "Kaca leczyłam chyba sześć dni" - tak zaczynała się historia.
Patrycja Markowska jest obecna na scenie od lat /Artur Zawadzki /Reporter

Patrycja Markowska od wczesnego dzieciństwa występowała na dziecięcych festiwalach muzycznych. Jej pierwszy poważny występ to Festiwal w Kołobrzegu w 1995 roku, podczas koncertu debiutów. Była wówczas najmłodszą uczestniczką konkursu - zajęła trzecie miejsce i otrzymała nagrodę publiczności. 

Jako nastolatka założyła rockowy zespół Totus. Jak sama twierdzi, był to przełomowy moment w jej życiu. Wtedy rozpoczęła pracę twórczą - pisała pierwsze teksty i komponowała muzykę, podejmowała pierwsze poważne decyzje.

Jednak naprawdę artystka zadebiutowała w roku 2000, nagrywając utwór "Musisz być pierwszy". Wystąpiła wtedy w duecie z Marcinem Urbasiem, znanym polskim biegaczem, niegdyś wokalistą metalowej formacji Sceptic. Piosenka długo utrzymywała się na listach przebojów, pociągnęła za sobą ogromne zainteresowanie mediów i słuchaczy. Debiutancka płyta, zatytułowana "Będę silna", ukazała się w listopadzie 2001 roku. Obecnie ma na koncie dziewięć albumów studyjnych. Ostatni z nich - "Wilczy pęd" - został wydany w 2022 roku. 

Reklama

W trakcie kariery wokalistka przeżyła wiele przygód, a jedna z nich zdarzyła się podczas podróży na koncert na Wembley w 2015 roku. Wystąpiła tam grupa polskich artystów, oprócz Markowskiej, m.in. Edyta Górniak, Sylwia Grzeszczak, Margaret, Sebastian Karpiel-Bułecka, Andrzej Piaseczny i Igor Herbut. 

Karol Paciorek podczas wywiadu zapytał ją o tę historię. "Kaca leczyłam chyba sześć dni. Nigdzie tego nie opowiadałam" - zaczęła piosenkarka. "Wszyscy mieliśmy założenie, tak czułam, że jedziemy na piękny koncert, do pracy, że będziemy w dobrej formie, tylko... sprawy miały się tak, że już na lotnisku zaczęliśmy się bratać, przytulać, robiliśmy sobie zdjęcia, śmialiśmy się, wspominaliśmy. Zrobiło się tak wesoło, że dwóm muzykom zawirowało w głowie od zbyt szybkiego 'dotlenienia'. Jeden z nich był z mojego bandu. Ponieważ mocno im zawirowało w głowie, to stewardesa nie wpuściła ich na pokład. Żeby wyjąć ich bagaże, samolot stał kilka godzin" - mówiła dalej.

"Działy się przeróżne rzeczy, bardzo wesołe. Pamiętam, że Edyta Górniak śpiewała hymn Polski do tej słuchawki, potem roznosiła batoniki jako stewardesa, pamiętam, że soczyście pocałowałam ją w usta... To było tak urocze" - zdradziła. 

Dodała jednak, że po imprezie miała wyrzuty sumienia. "To był jeden z moich ostatnich takich wybryków. Najgorzej jest pić w samolocie. Nie wypiłam dużo tego dnia, ale pamiętam, że następnego dnia myślałam, że umrę. Miałam wyrzuty sumienia, że nie byłam w formie. Nie czułam się na scenie wystarczająco ok i obiecałam sobie, że nigdy już czegoś takiego nie zrobię" - stwierdziła.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama