Reklama

Reklama

Opole 2021: Trubadurzy w hołdzie Krawczykowi. Koniec konfliktu z Kosmalą?

Podczas finału wydarzenia upamiętniającego Krzysztofa Krawczyka w Opolu, na scenie mogliśmy zobaczyć wszystkich artystów koncertu. Pojawili się także Trubadurzy na czele z Marianem Lichtmanem. Czy oznacza to koniec konfliktu pomiędzy legendami polskiego bigbitu a menadżerem Krawczyka, Andrzejem Kosmalą?

Marian Lichtman (Trubadurzy) podczas 58. KFPP Opole 2021

Festiwal w Opolu trwa w najlepsze. Pierwszego dnia zorganizowane zostały koncerty "Od Opola do Opola: Największe Gwiazdy! Legendarne Przeboje!" oraz konkurs Debiuty (nagrody otrzymali Ania Byrcyn oraz Janek Traczyk). Drugi dzień festiwalu rozpoczął koncert "Wielkie Przeboje Małego Ekranu". Widzowie usłyszeli wykonania kultowych piosenek takich jak: "Przed nocą i mgłą", "Czterdziestolatek", "M jak miłość", "Uciekaj moje serce", "Wojna domowa", "Życie jest nowelą".

W niedzielę odbyły się dwa koncerty - w hołdzie Krzysztofowi Krawczykowi oraz piosenki literackiej. Fani polskiej muzyki ostatnich lat najbardziej czekali oczywiście na ten ku pamięci byłego Trubadura. Choć w maju tego roku w stolicy polskiej piosenki odbywał się już koncert upamiętniający jego twórczość, to organizatorzy chcieli zagrać jeszcze jeden, dedykowany mu koncert. 

Reklama

Na opolskiej scenie występowali m.in. Kuba Badach, Ania Dąbrowska czy Grzegorz Skawiński (Kombii). "Z Krzysztofem znaliśmy się bardzo długo, mijaliśmy się na trasach, niektóre nawet były wspólne. Bardzo ciepły, empatyczny człowiek i takim go zapamiętam. Niestety nigdy nie wystąpiliśmy wspólnie, śpiewając na jednej scenie" - mówił o Krawczyku wokalista Kombii. 

Wśród gwiazd wieczoru nie mogło zabraknąć kolegów z dawnego zespołu Krzysztofa Krawczyka - Trubadurów. W latach 1964-1973 i 1976 był on wokalistą i gitarzystą łódzkiego zespołu. Muzycy znali się od nastoletnich lat, a relacje między nimi w ostatnim czasie bywały różne. Krawczyk nazwał ich kiedyś swoimi "braćmi i przyjaciółmi". Ostatni raz pojawili się wspólnie (razem z Krawczykiem) na scenie podczas jubileuszu Trubadurów w 2017 roku.

Nie jest tajemnicą fakt, że po odejściu Krawczyka od zespołu, to jemu jedynemu udało się rozpocząć pełną sukcesów karierę solową. Osobą, która namawiała go do odejścia z Trubadurów, miał być właśnie Andrzej Kosmala. "Krawczyk startował pod hasłem 'samotny Trubadur' i to był błąd. Powiedziałem mu, że to hasło to błąd, że musi zapomnieć o Trubadurach i zacząć pracować na własne konto" - mówił menadżer Krawczyka w rozmowie z WP. 

Mimo to Marian Lichtman zapewniał, że nie ma żalu do sławnego kolegi. "Ta niepotrzebna podejrzliwość Andrzeja Kosmali była głupia, bo Krzysztof był już znakomitym solistą, który poruszał się we wszystkich przestrzeniach, był dobrze wyprodukowany. Zrobił taką furorę. Trubadurzy dali mu wykształcenie, a on pięknie poszedł w przód. Także ja uważam, że Krzysztof całe życie z nami grał" - mówił.

Konflikt między Lichtmanem a Kosmalą wzmocnił się po śmierci Krawczyka. W opublikowanym w czerwcu 2021 roku facebookowym wpisie, Lichtman twierdził, że menadżer Krawczyka go szantażuje. 

"Kochani Fejsbukowicze, wiem, że jesteście już zmęczeni wojną, którą wywołał Kosmala, ale nie mogę się powstrzymać, przed pokazaniem Wam tego, co ten agent i towarzysz wysłał mi o 1.30 w nocy. (...) 'A więc jesteś biologicznym ojcem Krzysia. To będzie sensacja. Naprawdę tego pragniesz?'. Krzysiek w grobie się przewraca" - czytamy we wpisie. Wojna pomiędzy dwoma przyjaciółmi muzyka spotkała się z negatywnymi reakcjami internautów.

Czy nadszedł czas, gdy mężczyźni zakopali wojenny topór? Podczas niedzielnego koncertu w Opolu Trubadurzy pojawili się na scenie jako jedne z największych gwiazd wieczoru. Wśród występujących był oczywiście też Marian Lichtman. Wykonali swoje największe przeboje, m.in. "Kasia""Przyjedź mamo na przysięgę"

Gdy wkroczyli na deski opolskiego amfiteatru spotkali się z owacjami na stojąco i aplauzem. Kamery podczas występu pokazywały nie tylko rozśpiewaną publiczność, ale także Ewę Krawczyk i Andrzeja Kosmalę. Na transmisji i zdjęciach z wydarzenia widać, że Kosmala obserwował występ Trubadurów z wielką radością i entuzjazmem klaskał. Może dzięki muzyce uda się dwojgu zwaśnionym mężczyznom w końcu się pogodzić. 

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje