Reklama

Reklama

One Direction: Odejście Zayna Malika było "katastrofą"

Szykujący się do premiery nowej płyty "Made in the A.M." członkowie One Direction wciąż wracają do sytuacji z marca, kiedy to z najpopularniejszego obecnie boysbandu na świecie odszedł Zayn Malik.

Szykujący się do premiery nowej płyty "Made in the A.M." członkowie One Direction wciąż wracają do sytuacji z marca, kiedy to z najpopularniejszego obecnie boysbandu na świecie odszedł Zayn Malik.
One Direction jako kwartet /fot. Stephen Lovekin /Getty Images

Przypomnijmy, że Zayn Malik odszedł z brytyjsko-irlandzkiego boysbandu One Direction pod koniec marca. "Nie byłem szczęśliwy" - wyznał wokalista, który szybko podpisał solowy kontrakt, przeniósł się do Ameryki i zaczął prace nad własnym materiałem. Przy okazji też zerwał zaręczyny z Perrie Edwards z girlsbandu Little Mix.

Jego koledzy z zespołu zdecydowali się kontynuować działalność w czwórkę, choć wiele fanek pozostało nieutulonych w żalu. W jednym z ostatnich wywiadów Liam Payne przyznał, że to dzięki wsparciu fanów udało im się przejść przez trudną sytuację.

Reklama

"One Direction nigdy nie było czymś, czym Zyan był naprawdę zainteresowany, jeśli wiecie co chcę powiedzieć. Jego gust muzyczny był nieco inny i przypuszczam, że to właśnie doprowadziło go do tego, co zrobił na koniec, co niekoniecznie było czymś złym" - powiedział wokalista w telewizyjnym programie "Good Morning Britain".

"Za sprawą naszych fanów wszystko skończyło się dobrze. Coś, co było katastrofą stało się sytuacją, w której obie strony wygrały i to jest dobre" - dodał Liam Payne.

Wcześniej wokaliści mówili, że decyzja Zayna Malika ich zaskoczyła i zdenerwowała.

Dodajmy, że po listopadowej premierze płyty "Made in the A.M." (pierwszy materiał nagrany w czteroosobowym składzie) i promujących koncertach grupa zawiesi działalność - prawdopodobnie dojdzie do tego wiosną 2016 roku.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL