Gallagher opuszczał lokal w londyńskiej dzielnicy Belsize Park około drugiej nad ranem, w nocy z wtorku na środę (18 lutego). 18-letni paparazzi James Taylor twierdzi, że został przez niego napadnięty i pobity.
"Liam uderzył mnie cztery lub pięć razy. Później wraz z dwoma kolegami udawali Ku Klux Klan - założyli na głowy worki na śmieci z wyciętymi otworami na oczy" - opowiada Taylor.
Nie wiadomo, czy młody fotograf będzie chciał zaskarżyć wokalistę.
Rzecznik Gallaghera skomentował całe zajście krótko: "Nie stało się nic strasznego".









