Reklama

Reklama

Muzyka, która powoduje ciarki i nie tylko

Brytyjscy naukowcy postanowili po raz kolejny zbadać wpływ muzyki na nasz organizm. Tym razem udało im się ustalić, że muzyka może wywoływać tzw. "podskórne orgazmy", czyli doświadczenia tak intensywne, że słuchacz w danym momencie nie może wykonywać żadnych innych czynności.

Brytyjscy naukowcy postanowili po raz kolejny zbadać wpływ muzyki na nasz organizm. Tym razem udało im się ustalić, że muzyka może wywoływać tzw. "podskórne orgazmy", czyli doświadczenia tak intensywne, że słuchacz w danym momencie nie może wykonywać żadnych innych czynności.
Muzyka Adele może mieć duży wpływ na nasze ciało /Jason Merritt /Getty Images

W 2014 roku pani psycholog i skrzypaczka Psyche Loui oraz jej student Luke Harrison stworzyli pracę naukową dot. ciarek i innych doznań, które towarzyszą człowiekowi przy słuchaniu muzyki. Jeżeli bodźce docierające do nas wpływają na nasze ciało tak mocno, że nie możemy w tym momencie skupić się na niczym innym, możemy mówić o specyficznym rodzaju orgazmu. 

Na pracę natknął się David Robinson z BBC, który uznał, iż warto podzielić się ze światem wnioskami dwójki badaczy:

"Nagła zmiana melodii, skoki głośności muzyki i zmiany tempa, mogą mieć wymierny wpływ na nasz mózg. Muzyka może spowodować różne reakcje: zaczerwienienie się, drżenie ciała oraz pocenie się. Może nas również wprowadzić w stan podniecenia seksualnego" - możemy przeczytać w pracy.

Reklama

Jakie dokładnie utwory mogą doprowadzić nas do ekstazy? Na liście znalazły się utwory takie jak Adele - "Someone Like You", Oasis - "Wonderwall" oraz Celine Dion - "My Heart Will Go On".

Zobacz klip "Someone Like You":

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL