Reklama

Reklama

Michał Wiśniewski: Nowe dowody dot. organizatora koncertu, który go prześladuje [NAGRANIE]

Michał Wiśniewski na swoim profilu na Facebooku opublikował kolejne nagranie rozmowy z człowiekiem, który organizował jeden z jego koncertów. Mężczyzna był bardzo wulgarny, a swoim zachowaniem sprowokował wokalistę do tego, aby zgłosić sprawę do prokuratury i na policję.

Michał Wiśniewski opublikował kontrowersyjne nagranie

9 kwietnia Michał Wiśniewski opublikował na Facebooku pierwszy wpis dotyczący sprawy organizatora jednego z jego koncertów w Zamościu.

Człowiek ten był nie tylko wulgarny, ale też, jak pisał wokalista, oferował bilety na koncert w zamian za seks.

"Na początku nas to śmieszyło, później zaczęliśmy się zastanawiać nad zdrowiem psychicznym nagranego, a na samym końcu byliśmy zmuszeni zgłosić sprawę do prokuratury i na policję" – tak na swoim fanpage'u opisywał sprawę Michał Wiśniewski.

Wokalista zdecydował się nie tylko do zgłoszenia sprawy na policję, ale także do jej upublicznienia w mediach społecznościowych.

Reklama


"Zdradziłem puentę, ale w kolejnych odsłonach pokażemy wam dlaczego" - pisał w pierwszym wpisie Wiśniewski, dodając coś, co naprawdę może szokować. "Człowiek oferował bilety na koncert w zamian za seks, groził rodzinie naszego tour menedżera, a na samym końcu przyjechał pod mój dom".

Wokalista właśnie upublicznił drugie nagranie z mężczyzną organizującym koncert w Zamościu w roli głównej.

"Kontynuacja z początku niewinnej, śmiesznej konwersacji, przeradzała się w niepokojący dreszczowiec" - pisał Wiśniewski. "Pamiętajmy, że firma zarządzająca naszymi koncertami NIGDY nie podpisała z nim umowy, ani tym samym ON nigdy nie zapłacił choćby złotówki".

Przypomnijmy, że życie Michała Wiśniewskiego znów stało się tematem dla mediów, po tym jak zdecydował się na rozwód z Dominiką Tajner-Wiśniewską

"Chyba tylko Michał wie, co się stało. Jest mi smutno i bardzo, bardzo przykro. Nie jestem w stanie o tym rozmawiać. Nie wiem nawet, kiedy złożył pozew. Możliwe, że jeszcze w ubiegłym roku" - stwierdziła w rozmowie z "Faktem" Tajner-Wiśniewska.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje