Reklama

Reklama

Michael Henderson nie żyje. Miał 71 lat

Wokalista i basista wykonujący r&b i jazz zmarł w wieku 71 lat. Michael Henderson zasłynął m.in. ze współpracy z legendarnym Milesem Davisem.

Wokalista i basista wykonujący r&b i jazz zmarł w wieku 71 lat. Michael Henderson zasłynął m.in. ze współpracy z legendarnym Milesem Davisem.
Okładka albumu "The best of Michael Henderson" /materiały zewnątrzne /materiał zewnętrzny

O śmierci artysty poinformowano na jego Facebooku. Michael Henderson zmarł dwa tygodnie po swoich 71. urodzinach. Nie podano przyczyny śmierci.

"Wokalista, autor piosenek, innowator basu, producent muzyczny, ojciec i syn, Michael Henderson spokojnie dokonał przemiany w otoczeniu rodziny i bliskich w swoim domu w Atlancie" - czytamy w komunikacie na Facebooku. Rodzina zapowiedziała już, że wkrótce odbędzie się specjalna uroczystość mająca na celu upamiętnienie jego życia.

Henderson był przedstawicielem ery fusion, czyli łączenia jazzu z rockowym brzmieniem. Nurt ten był bardzo popularny w latach siedemdziesiątych. Muzyk zyskał rozpoznawalność dzięki występom u boku największych gwiazd amerykańskiej sceny, m.in. Steviego Wondera, Arethy Franklin, The Dramatics i Marvina Gaye'a. Największą popularność przyniosła mu jednak współpraca z Milesem Davisem. Wspólnie stworzyli albumy "Jack Johnson", "Live-Evil" i "Agharta". Basista współtworzył również przebój "You Are My Starship" Normana Connorsa.

Reklama

W solowej dyskografii miał łącznie siedem płyt, w tym popularny krążek "Wide Receiver". Ostatni krążek wydał w 1986 roku. 


Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL