19 maja Maryla Rodowicz występowała przed sycowską publicznością pod gołym niebem.
Zobacz również:
Niestety, nie obyło się bez problemów technicznych.
Słuchawki wokalistki wypięły się od noszonego z tyłu za paskiem body packa. Zanim ktokolwiek zorientował się z czego wynika problem, występ Maryli był kilkukrotnie przerywany.
Rodowicz myślała, że ogłuchła
"Już myślałam, że ogłuchłam, matko boska, taki wstyd. Przez pół koncertu przerażona dawałam rozpaczliwe znaki akustykowi: więcej wokalu, więcej klawisza, wszystkiego więcej. Na szczęście wpadłam na to, że to może te nieszczęsne kabelki" - relacjonuje Rodowicz na swoim Facebooku.
Szczęśliwie szybko udało się wszystko naprawić i koncert trwał dalej.

Maryla Rodowicz podarowała gitarę na licytację
Grafik wokalistki jest bardzo napięty. W ubiegły piątek, 17 maja, Maryla grała koncert dla fundacji związanej z mukowiscydozą w pałacu w Tomaszowicach.
Po występie odbyła się licytacja fantów, na której jednym z najbardziej pożądanych przedmiotów była czarna gitara z autografem artystki.
Instrument został specjalnie wykonany na tę okazję.










