Reklama

Marcin Patrzałek zachwycał w amerykańskim "Mam talent". Co dalej z jego karierą?

W 14. edycji amerykańskiego "Mam talent" pochodzący z Kielc Marcin Patrzałek rzucił jurorów i publiczność programu na kolana. Polak mimo braku awansu do finału talent show, nie może narzekać. W tym roku podpisał kontrakt z amerykańskim oddziałem wytwórni Sony Music.

Marcin Patrzałek ma szansę zrobić światową karierę

Pochodzący z Kielc Marcin Patrzałek był jednym z najciekawszych uczestników 14. sezonu amerykańskiego "Mam talent". 19-latek już od swojego pierwszego występu - kiedy to złączył Beethovena i System of a Down - zjednał sobie całe jury.

Reklama

"Niesamowite, to było niesamowite. Wiem jakie to jest trudne, ponieważ sam próbowałem nauczyć się gry na gitarze, kiedy byłem mniej więcej w twoim wieku. 99 proc. ludzi, którzy pojawiają się na scenie z gitarą nie potrafią na niej grać. Ty zademonstrowałeś do czego ten instrument tak naprawdę został stworzony. To było niesamowite" - mówił Simon Cowell.

Polak równie dobrze radził sobie w kolejnych etapach. "Wywołałeś naszą reakcję beż żadnej otoczki wokół siebie. Jesteś tylko ty, gitara i kilka kabli. To pokazuje nam, jak ogromny masz talent. Nie ma wątpliwości. Jesteś jednym z lepszych muzyków, których słyszałem" - komplementował Cowell podczas drugiego etapu przesłuchań.

"Odleciałam. Tak czuli się nasi rodzice i dziadkowie, gdy pierwszy słyszeli Carlosa Santanę i Jimiego Hendrixa. To, co robi Marcin, rewolucjonizuje muzykę gitarową dla całej generacji. Jesteś gwiazdą rocka" - chwaliła muzyka Gabrielle Union podczas ćwierćfinałowego odcinku emitowanego na żywo.

Polak do półfinałowej rozgrywki awansował dzięki decyzji jurorów. W przedostatnim etapie gitarzysta wykonał własną wersję "Shape Of You" Eda Sheerana (sprawdź!) i ponownie powalił oceniających na kolana.

"To był wyśmienity występ" - krzyczała z zachwytu Julianne Hough. "Pozamiatałeś" - mówiła Queen Latifah, która w odcinku była gościem specjalnym.

"Mam nadzieję, że Ameryka zagłosuje za twoim wejściem do finału" - apelował Howie Mandel.

"Niesamowite było patrzeć, jak współpracujesz z tymi muzykami. To nie jest twój zespół. Oglądanie ich, jak patrzą na ciebie, było niesamowitym przeżyciem" - komplementowała uczestnika Gabrielle Union.

"Wiesz co, ostatni raz nas znudziłeś. Ale tym razem owca zmieniła się w wilka. Tym występem zaliczyłeś odpowiedni progres. To bez wątpienia twój najlepszy moment w programie. Dobra robota" - komentował Cowell, a zachwytów nie kryli też widzowie i internauci.

Ostatecznie, mimo pochwał, Polak nie trafił do finału. Jednak popularność zdobyta w programie zaowocowała. Polak podpisał kontrakt z amerykańskim oddziałem wytwórni Sony Music.

"Jestem ogromnie podekscytowany, bo podpisać kontrakt z wytwórnią światową nie jest to łatwa rzecz" - powiedział w rozmowie z Radiem Kielce.

Na swoim Facebooku Patrzałek dodał, że w Stanach Zjednoczonych będzie działał jako "Marcin", a taka decyzja została podjęta wspólnie z wytwórnią. Gitarzysta dodał, ze na razie pracuje nad swoimi kompozycjami w domowym zaciszu i już nie może doczekać się, aż kwarantanna dobiegnie końca, aby pełną parą ruszyć do prac nad debiutanckim albumem.

Kim jest Marcin Patrzałek?

Marcin Patrzałek to pochodzący z Kielc gitarzysta, którego polska publiczność poznała w programie "Must Be The Music".

W piątej edycji, jako 12-letni chłopiec, na castingu oczarował umiejętnościami Adama Sztabę, ale nie dostał się wówczas do dalszego etapu. Do muzycznego show Polsatu powrócił dwa lata później i w dziewiątej odsłonie był już najlepszy, wygrywając program jako najmłodszy laureat.

W 2018 roku Patrzałek pojawił się w piątej edycji włoskiego talent show "Tu Si Que Vales". Jego umiejętności podbiły serca jurorów i włoskich widzów, którzy zdecydowali, że to właśnie 18-latek z Polski zdobył główną nagrodę 100 tys. euro.

INTERIA.PL

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Marcin Patrzałek | Mam Talent

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama