#KiedyMyŻyjemy: Znasz tekst polskiego hymnu? Polscy celebryci w ważnej akcji

Joanna Jędrzejczyk, Hirek Wrona, Pjus, Bilon, Kamil Stoch, Sebastian Fabijański i Antek Królikowski to tylko niektórzy celebryci, którzy włączyli się do nowej akcji społecznej pod hasłem #KiedyMyŻyjemy. Jej celem jest zwrócenie uwagi na błąd, który wielu Polaków popełnia przy śpiewaniu narodowego hymnu. Sportowcy i celebryci tłumaczą, jak poprawnie należy wymawiać słowa Mazurka Dąbrowskiego.

Polacy źle śpiewają hymn Polski?

Akcja #KiedyMyŻyjemy wystartowała zaledwie kilka dni temu, a już podbija sieć. To za sprawą wielu znanych osób, którzy chętnie do niej dołączyli. Celem nowej kampanii społecznej jest zwrócenie uwagi na błąd, który wielu Polaków wciąż popełnia podczas śpiewania swojego, narodowego hymnu. Chodzi dokładnie o fragment "Jeszcze Polska nie zginęła, kiedy my żyjemy". Wiele osób zamiast "kiedy" mówi "póki", co jest błędem.

Reklama

Sprawdź słowa hymnu w serwisie Teksciory.pl!

Po raz pierwszy promujące ją hasło pojawiło się w minioną sobotę podczas meczy Legii Warszawa z Górnikiem Zabrze. Na stadionie przy Łazienkowskiej kibice wywiesili transparenty z hasłami akcji.

"Wielu Polaków źle śpiewa hymn narodowy" - czytamy na pierwszym transparencie. "Używając słowa 'póki' zamiast 'kiedy'. Postanowiliśmy to zmienić..." - napisali kibice na transparentach i plakatach.

Zaraz potem w mediach społecznościowych zaczęły pojawiać się kolejne osoby, które dołączyły do akcji. Wśród nich znaleźli się m.in.: sportowcy Joanna Jędrzejczyk, Artur Boruc, Kamil Stoch, raperzy Pjus i Bilon, aktorzy Sebastian Fabijański i Antek Królikowski oraz dziennikarze Hirek Wrona i Przemysław Babiarz.

"Mamy piękny hymn narodowy, którego tekst autorstwa Józefa Wybickiego ewoluował, ale nigdy nie było w nim słowa 'póki'! 'Jeszcze polska nie zginęła KIEDY my żyjemy...'. Warto o tym pamiętać w obliczu zbliżającego się stulecia odzyskania niepodległości. Ciekaw jestem czy macie jakieś plany na 11. listopada?" - napisał Antek Królikowski na swoim Instagramie.

"W gimnazjum miałem taką nauczycielkę, która notorycznie przekręcała moje nazwisko. (...) Trochę to jest upokarzające, trochę upodlające, generalnie - słabe. Myślę, że z szacunku chociażby do twórcy warto mówić tak, jak było, ku**a, napisane. A było napisane: 'kiedy my żyjemy', a nie: 'póki my żyjemy'. Myślę, że pan Wybicki może się czuć dokładnie tak jak ja, kiedy ktoś notorycznie przekręca jego hymn" - powiedział w swoim  nagrani Sebastian Fabijański.


Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje