Reklama

Kelly Fraser nie żyje. Podano przyczynę śmierci 26-letniej wokalistki

Rodzina Kelly Fraser podała przyczynę nagłego zgonu 26-letniej wokalistki. Kanadyjka, która zdobyła ogromną popularność dzięki coverowi utworu Rihanny "Diamonds" w języku eskimoskim, popełniła samobójstwo.

Kelly Fraser miała 26 lat

Jako pierwsze o śmierci poinformowały lokalne media związane z miastem Winnipeg. Do tragedii doszło w Wigilię (24 grudnia).

Reklama

Teraz okazało się, że Kelly Fraser odebrała sobie życie po długiej walce ze stresem pourazowym - taką przyczynę śmierci 26-latki podała jej rodzina.

"Kelly przez lata zmagała się ze stresem pourazowym, który był wynikiem jej traum z dzieciństwa, rasizmu i ciągłego prześladowania w sieci" - czytamy w oświadczeniu.

Najbliżsi wokalistki dodali, że Kelly otwarcie mówiła o swoich problemach, pomagając także innym, by wiedzieli, że nie są z tym sami.

"Wiemy, że chciała byśmy wszyscy jak najlepiej dbali o siebie" - kończy rodzina w oświadczeniu, prosząc także o uszanowanie prywatności w tym trudnym czasie.

Kelly Fraser popularność zdobyła w 2013 roku, kiedy to nagrała cover przeboju Rihanny "Diamonds" w języku eskimoskim (Inuktitut). Na gitarze grała od 11. roku życia. Gdy miała 15 lat, sformowała swój pierwszy zespół.

Wokalistka na koncie miała dwa albumy. W 2014 roku zadebiutowała płytą "Isuma", a w 2017 roku wydała krążek "Sedna". Ostatnio pracowała nad nowym materiałem.

"Chcę tworzyć albumy, na której będę mieszać muzykę ludową z nowoczesną, język eskimoski z angielskim" - można było przeczytać na jej stronie.

Za płytę "Sedna" została nominowana do nagrody Juno w kategorii najlepsza album z muzyką rdzenną. W 2019 roku odebrała nagrodę na gali Indspire Awards.

INTERIA.PL

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Kelly Fraser

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje