Reklama

Kasabian: Tom Meighan wyrzucony i skazany za pobicie byłej dziewczyny. Popłakał się w sądzie

200 godzin prac społecznych - taki wyrok usłyszał przed sądem w Leicester Tom Meighan, wokalista i lider brytyjskiej grupy Kasabian. Muzyk dzień wcześniej został poproszony o opuszczenie zespołu, by "mógł skupić się na przywrócenie swojego życia na właściwe tory".

Tom Meighan opuszcza sąd po usłyszeniu wyroku

W poniedziałek (6 lipca) pojawiło się oświadczenie, że Tom Meighan nie jest już wokalistą Kasabian (posłuchaj!). Wokalista podziękował fanom za miłość i wsparcie.

Reklama

Szybko okazało się, co stało za decyzją o rozstaniu. Dzień później 39-letni rockman stawił się w sądzie w Leicester, by odpowiadać w sprawie o pobicie byłej dziewczyny.

Do zdarzenia doszło w domu wokalisty na początku kwietnia. Pijany Tom Meighan chwycił Vikki Ager za nogę i uderzył ją w głowę. Świadkiem awantury miało być dziecko, które zawiadomiło policję.

Kiedy policja przyjechała na miejsce, Vikki Ager miała m.in. rany na kolanach, łokciu, kostce i palcu u nogi. Nie chciała jednak składać zeznań przeciwko muzykowi i występować przed sądem po stronie oskarżenia.

W sądzie Meighan początkowo zaprzeczał, że zrobił krzywdę byłej partnerce, ale przyznał się do winy, gdy pokazano mu wideo z monitoringu z momentu pobicia. Wtedy rockman zalał się łzami, skrywając głowę w dłoniach. Ostatecznie sąd skazał go na 200 godzin prac społecznych.

Wyrok odbił się w Wielkiej Brytanii szerokim echem. Nie wszystkim spodobało się to, że sąd nałożył na wokalistę tak niewielką karę i nie skazał go na więzienie. W tej sprawie oświadczenie wystosowała m.in. Partia Kobiet. "Ofiara została uderzona w twarz, wielokrotnie przewracana i popychana. Wszystko nagrały kamery, a sędzia stwierdził: 'Mogłem wysłać się za kratki'. Pytanie: dlaczego tego nie zrobił?" - czytamy.

Organizacja "Women's Aid" nazwała wyrok natomiast, że taki wyrok wysyła "niebezpieczną wiadomość do innych sprawców przemocy" i nie zniechęca do takich działań.

Kilka godzin po wyroku muzycy Kasabian wydali kolejne oświadczenie.

"Nikt w zespole nie chciał, by się to zdarzyło. Wszyscy razem ciężko pracowaliśmy przez 23 lata i mieliśmy kolejne wielkie plany na przyszłość. Jesteśmy kompletnie załamani. Ale nie mieliśmy wyboru i musieliśmy poprosić Toma o opuszczenie zespołu. Przemoc domowa i nadużywanie każdego rodzaju jest całkowicie niedopuszczalne" - czytamy.

"Kiedy tylko dowiedzieliśmy się o zarzutach, podjęliśmy decyzję, że nie możemy dłużej pracować razem. Niestety musieliśmy wstrzymać tę informację do momentu wyroku skazującego" - dodają.

INTERIA.PL

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Kasabian | Tom Meighan

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje