Reklama

Reklama

Jurij Szewczuk (DDT) krytykował inwazję Rosji na Ukrainę. Sąd podjął decyzję

Sąd w Petersburgu zwrócił policji protokół administracyjny wobec rockmana Jurija Szewczuka, sporządzony po jego głośnych słowach na koncercie w Ufie, gdzie krytykował inwazję Rosji na Ukrainę. Sąd nie zgodził się z oceną, że muzyk dopuścił się "dyskredytacji" armii.

Sąd w Petersburgu zwrócił policji protokół administracyjny wobec rockmana Jurija Szewczuka, sporządzony po jego głośnych słowach na koncercie w Ufie, gdzie krytykował inwazję Rosji na Ukrainę. Sąd nie zgodził się z oceną, że muzyk dopuścił się "dyskredytacji" armii.
Jurij Szewczuk (DDT) w Sankt Petersburgu w 2010 r. z ówczesnym premierem Władimirem Putinem /RIA-NOVOSTI/ ALEXEY DRUZHININ /AFP

Według sądu policja w protokole nie opisała, na czym konkretnie polegało wykroczenie, którego - według funkcjonariuszy - dopuścił się muzyk. O decyzji sądu poinformowała w poniedziałek rosyjska redakcja Radia Swoboda.

Jurij Szewczuk, lider legendarnej grupy DDT, który w przeszłości nie unikał krytykowania władz na Kremlu, nawiązał do wojny na Ukrainie podczas koncertu 18 maja.

"Teraz na Ukrainie zabijani są ludzie. Po co giną tam nasi chłopcy? Jaki jest cel, przyjaciele? Młodzież Rosji i Ukrainie znowu ginie. Giną starcy, kobiety i dzieci - w imię jakichś napoleońskich planów naszego kolejnego Cezara, tak?" - mówił muzyk. Dodał następnie: "Przyjaciele, ojczyzna to nie dupa prezydenta, którą trzeba ciągle obśliniać i całować. Ojczyzna - to biedna babcia na dworcu sprzedająca kartofle. To jest ojczyzna!".

Reklama

Nagranie tego wystąpienia ukazało się w internecie, a szczególnie jego druga część natychmiast stała się powszechnie znana. Wystąpienie Szewczuka nastąpiło w czasie, gdy używanie słowa "wojna" na określenie inwazji na Ukrainę jest w Rosji zakazane i karane.

Na wystąpienie artysty zareagowała natychmiast policja, która po koncercie pojawiła się za kulisami. Funkcjonariusze w mundurze specnazu zablokowali drzwi do garderoby, a w środku policjanci przez godzinę prowadzili z Szewczukiem rozmowy o "koncercie i jego wydźwięku" - przekazał producent Radmir Usajew. Policjanci usiłowali początkowo zatrzymać Szewczuka, ale ostatecznie zrezygnowali i kazali mu jedynie podpisać protokół o wykroczeniu administracyjnym.

Sam muzyk powiedział po incydencie, że głośnego porównania o ojczyźnie używał też wcześniej. Lider DDT od wielu lat otwarcie wyraża swoje poglądy; brał udział w demonstracjach opozycji i potępiał wojnę z Gruzją w 2008 roku. Jeszcze w czasach radzieckich występował ze swym zespołem przy pełnych salach, a z racji swych krytycznych tekstów miewał problemy z KGB.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy