Reklama

Reklama

Fred Parris (The Five Satins) nie żyje. Miał 85 lat

Twórca wielkiego przeboju "In The Still Of The Night" zmarł w wieku 85 lat. Fred Parris występował w zespole od samego początku grupy, czyli 1954 roku.

Fred Parris (drugi od lewej) z zespołem The Five Satins

Fred Parris był autorem tekstów do wielu piosenek. Największą sławę przyniosła mu jednak piosenka "In The Still of the Night" - jeden z najbardziej znanych utworów doo-wop. Kompozytor i wokalista zmarł w wieku 85 lat po krótkiej chorobie. 

Parris był założycielem zespołu The Five Satins, w którym występował od 1954 roku. Muzycy zasłynęli wspomnianym już przebojem, który ukazał się w 1956 roku. Nie wiadomo, kiedy dokładnie zmarł wokalista, ale Five Satins pożegnała go na Facebooku i potwierdziła jego śmierć. 

Reklama

"Rodzina Five Satins jest zdruzgotana tą stratą, ale także wdzięczna za dzielenie się muzyką Freda z tysiącami fanów i przyjaciół" - czytamy we wpisie. Grupa wspomniała także, że utwór "In The Still of The Night" jest "jedną z najlepszych piosenek miłosnych i numerem jeden ery doo-wop".

Choć liczby mówiły coś innego (piosenka była maksymalnie na 24. miejscu list przebojów), to wystarczyło, by częste odtwarzanie utworu w radio, a także umieszczanie go w filmach spowodowało rosnącą popularność utworu. W 2018 roku mogliśmy słyszeć utwór m.in. w filmie Martina Scorsese "The Irishman". W latach 90. piosenka wróciła do świadomości ludzi dzięki nowej wersji stworzonej przez Boyz II Men.

Fred Parris dorastał w New Haven w Connecticut, a tekst piosenki napisał będąc na służbie w armii amerykańskiej w Filadelfii. Jako rekrut podróżował pociągiem między Filadelfią a rodzinnym New Haven i podczas jednej z takich podróży napisał piosenkę. Wkrótce po nagraniu utworu został wysłany przez wojsko do Japonii, a gdy piosenka stała się hitem obserwował, jak jego zespół z innym muzykiem na jego zastępstwo podbija listy przebojów. W 1958 roku wrócił z wojska i założył "nową wersję" grupy i wyruszył w trasę koncertową.

Utwór powstał w czasach, gdy trudno było o studio nagraniowe, więc zespołowi posłużyła za nie piwnica kościoła św. Bernadetty w New Haven. Wyjątkowa akustyka pomieszczenia nadała mu charakterystycznego tła. Piosenka znalazła się na 90. miejscu listy "500 najlepszych piosenek wszech czasów magazynu Rolling Stone". Znalazła się też na ścieżce dźwiękowej do filmu "Dirty Dancing", która sprzedała się w 10 milionach egzemplarzy.

Jest to również jedyna piosenka, która trzykrotnie znalazła się na liście Billboard Hot 100, wykonana przez tego samego artystę, za każdym razem w tej samej wersji.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy