Reklama

Reklama

Ewa Farna opublikowała szokujące komentarze. "Piosenkarki tak nie wyglądają"

Ewa Farna opublikowała w maju singel "Ciało", który uwrażliwia na tematykę podziwu wobec ciała i akceptacji na nich tych zmian, na które nie mamy wpływu. Wokalistka opublikowała teraz komentarze, które często słyszała pod swoim adresem.

Ewa Farna zapowiada nowy album

"Chodzi o celebrowanie ciała pod względem jego funkcjonowania a nie tylko estetyki, do której nas świat mocno pcha. Po tym, jak moje ciało przyniosło na świat nowe życie, zyskałam do niego jeszcze większy szacunek, jestem pełna podziwu za to, co potrafi.

Moje ciało bywało gnębione przez innych i nawet się wstydzę, że czasami w niego zwątpiłam. Moje chociaż nie szczupłe nogi doprowadziły mnie aż tutaj, na barkach też coś już tam udźwignęłam, więc jestem tak normalnie wdzięczna. 

Całe życie ciało będzie się zmieniać, zmiana to jedyne, na co możemy liczyć (śmiech). Więc chcę potrafić polubić albo przynajmniej zaakceptować to, czego nie da się zmienić" - komentowała Ewa Farna.

Reklama

W teledysku może zobaczyć różne kobiety, których ciało zmieniło się na skutek ciąży (sama Farna w czerwcu 2019 r. urodziła syna Artura), choroby czy wypadku.

Teraz wokalistka w odniesieniu do teledysku ujawniła, że od lat musi mierzyć się w obraźliwymi komentarzami. "Świat wokół dawał mi do zrozumienia, że 'nie, kochana, piosenkarki tak nie wyglądają'. Nie było dla mnie rzeczy od projektantów, bo mieli tylko rozmiary XS albo S. W tym najbardziej wrażliwym momencie życia czytałam, że wyglądam jak dwa tiry, jestem pontonem z ośmioma brodami" - wspominała w wywiadzie dla "Wysokich Obcasów".

"Te komentarze zaczęły dawać mi się we znaki, myślałam, że coś ze mną jest nie tak. Wydaje mi się, że przez to wszystko nie mam teraz neutralnego podejścia do jedzenia. Uwielbiam dobrze jeść, nie uważam posiłków tylko za coś, co powinno zaspokoić mój głód i dostarczyć witamin. I nie chodzi też o fast foody czy zapychanie się czymś bez wartości. Czasami to jedzenie ma nade mną kontrolę, a nie ja nad nim. To takie zajadanie emocji" - komentowała.

"Po ponad dekadzie czytania o sobie najgorszych rzeczy nadszedł dla mnie taki moment 'wreszcie' - wreszcie głośno mówi się o tym, że publiczne wyszydzanie czyjegoś wyglądu nie jest OK. Czuję sprawiedliwość" - podsumowała Farna.

INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: Ewa Farna

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama