Reklama

Reklama

Dom Elvisa Presleya idzie pod młotek. Przypomina ruinę

Nie jest tajemnicą, że dzieciństwo wokalisty nie należało do najłatwiejszych. Wraz z rodzicami tułał się od jednego domu do kolejnego. Niebieski dom w Tulepo, w którym przyszły król rock'n'rolla spędził blisko rok, od 1943 do 44, jest tego najlepszą metaforą. Niewiele bowiem brakowało, a zostałby zupełnie zniszczony. I tylko przypadkowi można zawdzięczać to, że wciąż istnieje. Konstrukcja jednak została rozebrana i zabezpieczona przed dalszym niszczeniem.

Nie jest tajemnicą, że dzieciństwo wokalisty nie należało do najłatwiejszych. Wraz z rodzicami tułał się od jednego domu do kolejnego. Niebieski dom w Tulepo, w którym przyszły król rock'n'rolla spędził blisko rok, od 1943 do 44, jest tego najlepszą metaforą. Niewiele bowiem brakowało, a zostałby zupełnie zniszczony. I tylko przypadkowi można zawdzięczać to, że wciąż istnieje. Konstrukcja jednak została rozebrana i zabezpieczona przed dalszym niszczeniem.
Elvis Presley /Michael Ochs Archives /Getty Images

Cena wywoławcza tej specyficznej "rezydencji" waha się między 30 a 50 tys. dolarów.

Dom o powierzchni ponad 100 metrów kwadratowych przez lata popadał w zapomnienie. W pewnym momencie budynek, przypominający o skromnym dzieciństwie przyszłego gwiazdora, miał zostać zburzony, a działka na której stał przeznaczona na cele komercyjne. Aby ocalić tę rzadką pamiątkę, dwóch ekspertów zajmujących się życiem i twórczością Presleya - Chris Davidson i Stephen Shutts - zadecydowało, aby rozebrać konstrukcję i przechować ją w bezpiecznym miejscu.

Reklama

W 2020 roku dom, a dokładnie jego elementy, zostały wystawione na aukcję. Ta jednak ze względu na trwającą pandemię zakończyła się fiaskiem. 14 sierpnia dom aukcyjny Rockhurst Auctions podejmie ponowną próbę sprzedaży posiadłości.

Jak zapewnił w rozmowie z New York Post, Jeff Marren, dyrektor domu aukcyjnego, konstrukcja została rozebrana z najwyższą ostrożnością i uwagą. Zachowano wszystkie oryginalne elementy tak, aby dom Presleya można było złożyć ponownie.

"Jeśli ktoś zdecyduje się kupić 'posiadłość', otrzyma wszystkie elementy konstrukcji wraz z instrukcją do samodzielnego złożenia. Można również wynająć osobę, która odpowiadała za jego rozbiórkę, a gotowa konstrukcja zostanie dostarczona we wskazane miejsce" - wyjaśnił Marren.

Dyrektor domu aukcyjnego przyznaje, że to bardzo osobliwy element aukcji, na której wystawionych zostanie ponad 100 pamiątek po artyście. Zapewnia jednak, że mimo wielu wyzwań jest to bardzo unikatowy i ciekawy nabytek kolekcjonerski.

"To dość osobliwa pamiątka. Nieliczni mogą pozwolić sobie na to, aby z niej skorzystać. Osoba, która zdecyduje się na kupno musi posiadać sporą działkę, musi również liczyć się z kosztami złożenia i przetransportowania".

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL