Reklama

Reklama

David Cassidy nie miał demencji. "Skłamałem na temat picia"

Zmarły w ubiegłym roku David Cassidy kłamał na temat swojego stanu zdrowia. Krótko przed śmiercią wokalista oznajmił, że ma demencję. Telewizja A&E w najnowszym dokumencie ujawniła nagranie, na którym Cassidy przyznaje się, że wprowadził w błąd opinię publiczną oraz swoje dzieci.

David Cassidy zmarł wieku 67 lat

67-letni David Cassidy zmarł 21 listopada 2017 roku po kilku dniach przebywania w śpiączce farmakologicznej. Gwiazdor lat 70. potrzebował pilnej transplantacji wątroby. Miał także problemy z nerkami.

Na początku roku okazało się, że wokalista zmaga się z demencją. Cassidy ujawnił swój stan, gdy jego występ z miejscowości Agoura w Kalifornii rozszedł się wiralowo po sieci. David Cassidy wyglądał wówczas na pijanego (przez lata miał problemy z alkoholem), przeklinał, zapominał tekstu, a w pewnym momencie upadł.

Dwa dni później wokalista publicznie poinformował, że zdiagnozowano u niego demencję. Zasugerował też, że to właśnie problemy zdrowotne były odpowiedzialne za jego kiepską formę na koncercie.

Reklama

Wygląda jednak na to, że Cassidy kłamał na temat swojego stanu zdrowia. W zapowiedzi nowego dokumentu telewizji A&E "David Cassidy: The Last Session" możemy posłuchać rozmowy telefonicznej wokalisty z producentką programu Saraleną Weinfeld. Cassidy zdradza jej, że nie cierpiał na demencję, a jego problemy wynikały z nadużycia alkoholu.

"Choruję na nerki" - stwierdził. "Nie mam żadnych oznak demencji. Wszystko było winą nadużycia alkoholu. Faktem jest, że kłamałem na temat picia. Zrobiłem to, aby ukryć smutek i pustkę" - słyszymy w nagraniu.

"Lekarka powiedziała mi, że moje zaniki pamięci mogą być spowodowane moim alkoholizmem" - mówił.

Muzyk przyznał też, że o jego problemach z alkoholem nie wiedziały dzieci. 31-letnia Katie i 27-letni Beau byli przekonani, że ojciec nie wrócił do nałogu i żyje w trzeźwości.

Dokument na temat Cassidy'ego i jego próby powrotu do muzyki, swoją oficjalną premierę będzie miał 11 czerwca.  

Producenci nie byli pewni, czy powinni emitować nagrany materiał, jednak ostatecznie zdecydowali się go pokazać szerszemu odbiorcy w krótszej, 2,5-godzinnej wersji. Wcześniejszy plan zakładał emisję czterech odcinków produkcji.

"Myślę, ze to uderzy w ludzi. Chciał podzielić się częścią swojego prywatnego życia, być w końcu szczerym. Wierzę, że to mu się udało" - mówił producent John Marks. 

INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: David Cassidy

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje