Reklama

Reklama

Brian May (Queen) komentuje rezygnację Borisa Johnsona. "Haniebny koniec"

Zanosiło się na to od dłuższego czasu, a pomimo wcześniejszych zapewnień o nieustąpieniu Boris Johnson 7 lipca podał się do dymisji. Teraz pozostanie premierem do momentu wyboru następcy. Sprawę zdążył już skomentować Brian May z Queen. Muzyk nigdy nie był fanem ani jego poprzedniczki Theresy May, ani Johnsona. "Haniebny koniec haniebnie nieudolnego okresu urzędowania" - napisał.

Zanosiło się na to od dłuższego czasu, a pomimo wcześniejszych zapewnień o nieustąpieniu Boris Johnson 7 lipca podał się do dymisji. Teraz pozostanie premierem do momentu wyboru następcy. Sprawę zdążył już skomentować Brian May z Queen. Muzyk nigdy nie był fanem ani jego poprzedniczki Theresy May, ani Johnsona. "Haniebny koniec haniebnie nieudolnego okresu urzędowania" - napisał.
Brian May cieszy się z odejścia premiera Wielkiej Brytanii /Chung Sung-Jun /Getty Images

Gitarzysta Queen Brian May poza działalnością muzyczną często wypowiada się na tematy polityczne. Głównie wtedy, gdy dotyczą zwierząt, które od lat stara się chronić - ma nawet fundację "Save Me", której celem jest pomoc borsukom i lisom. Poglądy konserwatywnych premierów nigdy nie są tożsame z jego, dlatego krytykuje ich od lat.

"Cieszymy się z rezygnacji Borisa Johnsona z funkcji premiera Wielkiej Brytanii" - napisał na początku oświadczenia na swoim blogu. "To równie haniebny koniec co te haniebnie nieudolne rządy. To dobrze, że jego kłamstwa położyły kres jego panowaniu - ponieważ to kłamstwa doprowadziły go do władzy. Wielkie kłamstwo, że Brexit w magiczny sposób wzmocniłby Wielką Brytanię, wraz z jego niepowodzeniem w wykazaniu się przywództwem w odpowiedzi na pandemię Covid, sprawiło, że mieszkańcy Wielkiej Brytanii byli przygnębieni i sparaliżowani ekonomicznie" - wymienia May.

Reklama

Jak widać żadna z decyzji Johnsona według gitarzysty nie była dobra. Teraz może odetchnąć z ulgą. Zarzucił mu, że chyba "faktycznie wierzy w swoją własną zniekształconą wersję prawdy". Zachowanie polityka podczas zebrań partii, gdy starał się obrócić skandale w "chwalebne zachowania odnoszącego sukcesy człowieka" porównał do "trumpowskiej fantazji". 

Mimo tego Brian May boi się, że po Johnsonie na stanowisko może trafić ktoś "jeszcze gorszy", z czyimi poglądami także będzie mu nie po drodze. "Pośród szczęścia wywołanego usunięciem Borisa wyczuwam lekki dreszcz w narodzie" - napisał.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL