Bret Hoffmann nie żyje. Były wokalista Malevolent Creation miał 51 lat

W sobotę, 7 lipca, po długiej walce z chorobą, zmarł Bret Hoffmann, wieloletni frontman amerykańskiej grupy Malevolent Creation.

Bret Hoffmann (Malevolent Creation) miał 51 lat

Bret Hoffmann przegrał walkę z nowotworem jelita grubego. O śmierci muzyka, który w lutym skończył 51 lat, poinformowała jego żona, Kimberly Karan Hoffmann.

Reklama

"To najsmutniejszy dzień w moim życiu. Straciłam bratnią duszę i miłość mojego życia. Odszedł mój najlepszy przyjaciel. Mój najdroższy, zawszę będę cię kochać. Spoczywaj w pokoju" - napisała Kimberly Karan Hoffmann.

Breta Hoffmanna znaliśmy przede wszystkim jako - dla wielu niezastąpionego - wokalistę Malevolent Creation, deathmetalowej grupy z Buffalo w stanie Nowy Jork, która - podobnie jak Cannibal Corpse - na przełomie lat 80. i 90. przeniosła się stamtąd na Florydę, gdzie rodziła się tamtejsza scena spod znaku death metalu, by szybko stać się jednym z najważniejszych przedstawicieli gatunku. Malevolent Creation z Bretem Hoffmannem na wokalu bez wątpienia przyczynili się do rozwoju brzmienia tzw. florydzkiego death metalu, które w przypadku tej grupy cechował zawsze wyraźnie thrashowy fundament.

Charakterystyczny, niebywale mocny i szorstki w brzmieniu growling Breta Hoffmanna mogliśmy usłyszeć m.in. na trzech pierwszych, ważnych dla amerykańskiego death metalu płytach Malevolent Creation z początku lat 90., które wydała Roadrunner Records, w tym na pomnikowym debiucie "The Ten Commandments" (1991 r.). 

"Początkowo grałem na basie, ale wychodziło mi to tragicznie. Próbowałem też śpiewać, ale wyglądało to podobnie. Zamknąłem się w pokoju na dwa lata i ćwiczyłem śpiewanie w stylu starego Judas Priest i Iron Maiden z Dickinsonem. Następnie przerzuciłem się na death metal i to się sprawdziło, nauczyłem się bowiem, jak we właściwy sposób wykonywać te wrzaski. Zadziałało" - swoją muzyczną drogę wspominał Bret Hoffmann w 2015 roku w rozmowie z serwisem Metal Rules.

Po rozstaniu z macierzystą formacją w 1993 roku, Hoffmann powrócił do Malevolent Creation pięć lat później, nagrywając z grupą z Fort Lauderdale album "The Fine Art Of Murder" (1998 r.) oraz jeszcze lepszy longplay "Envenomed" z 2000 roku, na którym zespół osiągnął niewiarygodny poziom dźwiękowej agresji, bliski niekiedy estetyce black metalu. Rok później wokalista znów opuścił szeregi Malevolent Creation.

Bret Hoffmann powrócił do zespołu Philipa Fasciany (gitara) raz jeszcze w 2006 roku i pozostał w nim przez następne 10 lat, w którym to okresie powstały albumy "Doomsday X", "Invidious Dominion" oraz - ostatnia jak dotąd płyta Malevolent Creation - "Dead Man’s Path" z 2015 roku.

“Nie mogę uwierzyć, że nie ma już z nami mojego najlepszego przyjaciela / brata! 40 lat przyjaźni i 30 lat wspólnego grania. Nigdy nie będzie drugiej tak bliskiej mi osoby, z którą komponowałem muzykę i jeździłem po świecie. Był najlepszym przyjacielem, jakiego miałem i już zawsze będzie mi go strasznie brakować. Spoczywaj w pokoju, mój bracie!" - swojego przyjaciela wspomina Philip Fasciana, gitarzysta i lider Malevolent Creation.

W ostatnich latach życia, po ponownym odejściu z Malevolent Creation w 2016 roku, Bret Hoffmann udzielał się w Fire For Effect, zespole, który można określić deathmetalową supergrupą, w jej składzie znaleźli się też bowiem m.in. Gio Geraca, były gitarzysta Malevolent Creation i Derek Roddy, perkusista kojarzony m.in. z Hate Eternal i Nile. Przez skład Fire For Effect przewinęli się także znany z Pestilence, Atheist i Cynic basista Tony Choy, oraz Mike Smith, długoletni perkusista Suffocation. 

W czerwcu Fire For Effect podpisali kontrakt z polską wytwórnią Agonia. Zespół pracował w studiu nad pierwszą dużą płytą, której premierę zaplanowano na koniec roku.

Niespełna miesiąc temu, wyraźnie schorowany, aczkolwiek wciąż pełen nadziei Bret Hoffmann zapowiadał debiut Fire For Effect w specjalnym materiale wideo, który możecie zobaczyć poniżej:

Bret Hoffmann zaliczany był do grona najlepszych wokalistów w dziejach death metalu. Możecie się o tym przekonać w teledysku "Slaughterhouse" Malevolent Creation z 2010 roku:

Dowiedz się więcej na temat: Malevolent Creation | śmierć

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje